
2026-05-31 14:46:17
Jan Gąsior
Industria mistrzem kraju! Kielczanie w drugim meczu zmiażdżyli Orlen Wisłę
Co za mecz Industrii! Fenomenalne zawody i dziesięć bramek przewagi dały drugie zwycięstwo i mistrzostwo Orlen Superligi 2025/26!
Przyszedł czas na drugą odsłonę walki o złoto Superligi. Tym razem na Hali Legionów, więc faworytem Kielczanie byli jeszcze większymi. Po świetnym meczu w Płocku, apetyt na mistrzostwo wzrósł. Wisła Płock jednak nie chciała oddać tytułu za darmo... Podopieczni, po tym, jak zostali zmiażdżeni na swej hali, liczyli na wielki odwet.
Mecz od skutecznie wykonanej siódemki, rozpoczęła ekipa Kielczan. Chwilkę później, siódemkę otrzymała Wisła. Podszedł do niej Richardson i kompletnie pokpił sprawę. Jego niefrasobliwość wykorzystała Industria, a dokładniej Piotr Jarosiewicz, który podwyższył prowadzenie (2:0). Płocczanie mieli duże problemy z rozegraniem akcji ofensywnej, nawet w przewadze, gdy na dwie minuty parkiet opuścił Karalek. Industria mimo wszystkich przeciwności losu, radziła sobie znacznie lepiej niż drużyna Nafciarzy. Po upływie zaledwie dziewięciu minut, prowadzili 5:2. Na wyróżnienie zasłużyła m.in postawa w bramce Klemena Ferlina. Kolejne czarne chmury zebrały się nad Żółto-Niebieskimi, gdy Benoit Kounkoud otrzymał za uderzenie w twarz czerwony kartonik. Czy to jednak przeszkodziło im w budowaniu różnicy bramkowej? Ani trochę! Po upływie dwunastu minut, Wisła traciła tych bramek, aż sześć (9:3)! O czas poprosił Xavi Sabate. Nie było to nic dziwnego, bo jego drużyna grała anty-handball. Do tej pory, była to kompromitacja Nafciarzy.
Po upływie kwadransu, Industria prowadziła 12:6. Wtedy, po raz drugi do ekranu z wideoweryfikacją podeszli sędziowie. Tym razem, bardzo ostro Kosorotova faulował Karalek. Na jego szczęście, skończyło się tylko na dwóch minutach. Była to jednak już druga jego kara, więc Białorusin musiał się pilnować. Mecz nam się nieco wyrównał, jednak sytuacja przypominała bardzo tą z zeszłego tygodnia. Przewaga Kielczan z początku, była za duża do odrobienia dla Orlen Wisły. Tym bardziej, że rozgrywający tej drużyny, byli dzisiaj bardzo bezsilni na kapitalnie grającą defensywę drużyny gospodarzy. Gdy w końcu do dobrych sytuacji dochodziła ekipa gości, to dalej zatrzymywał ich Ferlin. Jego dyspozycja tego dnia była wręcz niesamowita. Na tamten moment, to on wyrastał na największego bohatera tego spotkania. Gdy do syreny kończącej pierwszą połowę zostało pięć minut, Kielczanie prowadzili 15:11. Ostatnie fragmenty tej części gry, były bardzo wyrównane. Mówi o tym najbardziej sam wynik, który w tych kilku minutach wyniósł 3:3. Pierwsza połowa, skończyła się więc z czterobramkową korzyścią dla Kielczan (18:14).
Drugie trzydzieści minut lepiej zaczęło się dla Industrii. Faworyci tego meczu, powrócili do swych sześciu solidnych bramek przewagi (22:16). Bardzo szybko do ziemi sprowadzić ich chcieli sędziowie. Tym razem analizowali sytuację, gdzie faulował Theo Monar. I co? I czerwona kartka! Środek defensywy zaczynał, więc wyglądać bardzo źle. Brak Monara, dwie kary Karalka - Kielczanie byli pod kreską, mimo dużej przewagi. Jasne, był jeszcze Łukasz Rogulski, ale ten nie gwarantował takiego poziomu, jak wyżej wymieniona dwójka. Orlen Wisła poczuła, że jest jeszcze szansa na spektakularny powrót i zaczęła naciskać na ekipę Industrii. To było jednak za mało, patrząc na fakt, jak rozpędzona była dziś drużyna Industrii. Najlepszym argumentem na to, była liczba bramek Kielczan po zaledwie czterdziestu minutach. Już wtedy na ich koncie znajdowało się dwadzieścia sześć trafień (26:20). Niestety, mecz ten oglądało się coraz gorzej. Akcji było jak na lekarstwo, bardzo częste za to były przerwy między nimi. Do tego, przewaga Kielczan nie zmniejszała się. Piętnaście minut przed końcem meczu, Żółto-Niebiescy prowadzili siedmioma oczkami i wręcz pewne było, kto finalnie zatriumfuje tego popołudnia.
Ostatni kwadrans minął nam już niezbyt pod znakiem wielu fajnych bramek, czy też interwencji. Upłynął pod znakiem czerwonych kartek. Te otrzymali Maqueda, Susnja czy też Krajewski. Czy to nowy rekord w meczach finałowych? Być może. Było to na pewno jedno z najbrzydszych spotkań ostatnich lat. Ciągłe przerwy, wiele przekroczeń przepisów... Walki bark w bark natomiast... prawie żadnej. Industria zaczynała z minuty na minutę coraz bardziej świętować. Nic dziwnego! Przewaga urosła, bowiem do dziesięciu bramek (35:25). W końcu, po upływie sześćdziesiątej minuty, Hala Legionów eksplodowała, a Industria Kielce została Mistrzem Polski 25/26!
MVP: Alex Dujshebaev (Industria Kielce).
Industria Kielce - Orlen Wisła Płock 36:27 (18:14).
Tweet
| Lp | Zespół | Mecze | Punkty |
|---|---|---|---|
| 1 | Industria Kielce | 26 | 75 |
| 2 | Orlen Wisła Płock | 26 | 75 |
| 3 | REBUD KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. | 26 | 54 |
| 4 | KGHM Chrobry Głogów | 26 | 46 |
| 5 | Corotop Gwardia Opole | 26 | 41 |
| 6 | Górnik Zabrze | 26 | 41 |
| 7 | PGE Wybrzeże Gdańsk | 26 | 41 |
| 8 | Energa MKS Kalisz | 26 | 35 |
| 9 | Energa MMTS Kwidzyn | 26 | 31 |
| 10 | MKS Zagłębie Lubin | 26 | 31 |
| 11 | Azoty-Puławy | 26 | 30 |
| 12 | Piotrkowianin Piotrków Trybunalski | 26 | 22 |
| 13 | Zepter KPR Legionowo | 26 | 17 |
| 14 | WKS Śląsk Wrocław | 26 | 7 |
| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Kamil Adamski | 242 |
| 2 | Paweł Paterek | 226 |
| 3 | Mikołaj Czapliński | 220 |
| 4 | Łukasz Gogola | 211 |
| 5 | Piotr Rutkowski | 191 |
| 6 | Mateusz Wojdan | 188 |
| 7 | Mateusz Chabior | 186 |
| 8 | Daniel Reznicky | 161 |
| 9 | Giorgi Dikhaminjia | 159 |
| 10 | Dawid Krysiak | 155 |
| 11 | Joel Ribeiro | 155 |
| 12 | Jakub Będzikowski | 154 |
| 13 | Arciom Karalek | 151 |
| 14 | Lukas Morkovsky | 150 |
| 15 | Kacper Adamski | 145 |
| 16 | Kacper Adamski | 145 |
| 17 | Dmytro Artemenko | 143 |
| 18 | Piotr Jędraszczyk | 142 |
| 19 | Filip Fąfara | 138 |
| 20 | Piotr Jarosiewicz | 135 |
| 21 | Kelian Janikowski | 134 |
| 22 | Krzysztof Żyszkiewicz | 133 |
| 23 | Paweł Kowalski | 131 |
| 24 | Dzmitry Smolikau | 127 |
| 25 | Hubert Kornecki | 124 |













