2025-05-17
20:30:00

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
18:00:00

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

43:34
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

28:28
4:2


Zobacz więcej
2025-05-18
16:00:00

31:24
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20
20:30:00

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
20:30:00

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

20:26
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

27:27
3:5


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

40:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
18:00:00

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
16:00:00

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-25
18:00:00

27:28
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
20:30:00

25:25
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

34:32
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27
20:30:00

30:29
0:0


Zobacz więcej
2025-06-03
20:30:00

35:31
0:0


Zobacz więcej
2025-06-04
20:30:00

22:22
2:3


Zobacz więcej
2025-06-07
15:00:00

34:30
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27

30:29
0:0


Zobacz więcej



2026-02-27 19:42:22
Jan Gąsior

Wielka dramaturgia w walce o utrzymanie. Puławy lepsze po karnych

Spotkanie z gatunku tych najbardziej emocjonujących obejrzeliśmy w Lubinie, gdzie passę porażek, która trwała od października, przełamały Lotto Puławy.

Czy mecz na hali RCS w Lubinie, to przysłowiowy mecz o sześć punktów? Można powiedzieć, że nawet o dziewięć. Przed oboma ekipami stała jedna z ostatnich szans na to, by powalczyć o utrzymanie w Orlen Superlidze. Przegrana drużyna z tych zawodów byłaby w bardzo ciężkiej sytuacji. A dlaczego mówimy tak o wadze tego spotkania? Bo były to zawody dwóch najsłabszych ekip w tym sezonie. Zagłębie mierzyło się z Lotto Puławami. Spotkanie sędziowane było przez parę Rawicki - Fabryczny. 

Pierwsze uderzenie w tym meczu oddał Gębala, ale niecelnie. Karę chwilę później otrzymał Dudkowski, wręcz z wejścia i gospodarze grali jednego mniej. Nie poradzili sobie z tym najlepiej, bo musieli w tym czasie uznać wyższość oponentów (1:0). Dopiero w piątej minucie lubinianie się obudzili, wyrównując. Ten stan nie trwał zbyt długo, bo po koszmarnym błędzie Krupy, znów na prowadzeniu były Lotto Puławy (2:1)! Ewidentnie ta pomyłka mocno obniżyła loty całej ekipy, bo w przeciągu kolejnych pięciu minut, goście wyszli na +3 (5:2). Co prawda, zawodnicy Zagłębia na chwilę złapali ponownie wiatr w żagle, bo udało się tą różnicę szybko zniwelować do jednego oczka, ale... jak szybko ją zniwelowali, tak i stracili. W dodatku, ubrani tego dnia na czarno goście, przejęli na tyle inicjatywę, że mieli dwa razy więcej rzuconych goli (10:5). Tak rozegrany kwadrans nie był optymistycznym znakiem dla garstki kibiców w lubińskiej arenie.

Jedynym pozytywnym błyskiem w drużynie gospodarzy był młodziutki bramkarz, Miłosz Krukiewicz. Gdyby nie on, naprawdę wynik mógłby być dramatyczny już po pierwszej części. W ataku starali się jak mogli gospodarze, ale Lotto Puławy, także miały asa w rękawie, którym był bramkarz. Równie młody - Paweł Ciupa. Zdecydowanie gwiazda pierwszej części. Jeśli chodzi o samą linię obronną lubinian, to ta leżała. Co chwilę widzieliśmy jak Miedziowi robili autostradę do siatki dla swych rywali. Dopiero ostatnie minuty pierwszej części przyniosły gospodarzom owoce. Puławianie poczuli dużo luzu przy pewnej przewadze, co wykorzystali zawodnicy Jarosława Hipnera. Z +5, zrobiło się zaledwie +2. Druga połowa zapowiadała się więc naprawdę pasjonująco (16:14).

Drugie trzydzieści minut zaczęła drużyna przyjezdnych. I od razu otworzyli ją trafieniem Krzysztofa Komarzewskiego (17:14). Przewaga ta utrzymywała się przez kolejne minuty. Gra po obu stronach niezbyt się zmieniała, było dość wyrównanie. Jedynym kłopotem było to, że na więcej niż format "punkt za punkt", nie było stać gospodarzy. Gonili, gonili i nie mogli dogonić Lotto Puław. W czterdziestej minucie, różnicę bramek powiększyć mógł Jakub Curzytek, ale dopuścił się faulu w ataku. Od tamtego momentu nic nie wychodziło ani jemu, ani reszcie jego kumpli. Lubinianom było to na rękę i zbliżyli się na dwa oczka (21:19). Mecz nam się bardzo rozpędził, w końcu oglądaliśmy kilka ładnych bramek. Zagłębie odwróciło stan meczu, udało im się wyrównać! Kwadrans przed końcem o czas poprosił szkoleniowiec gości - Piotr Dropek (24:24).

Mimo przerwy, dalej na parkiecie nie mogli odnaleźć się Puławianie, przez co, Zagłębie wyszło na prowadzenie. Skuteczności jak nie było wcześniej, tak nie było i w kluczowym momencie meczu. Lubin znalazł wielką motywację i wyszło na +2. Dopiero Dan-Emil Racotea, przełamał impas rzutem z podłoża (26:25). Na hali RCS, zaczęła się gra falami. Tym razem, to Lotto było bliżej zwycięstwa. Okres pomiędzy pięćdziesiątą, a pięćdziesiątą trzecią minutą wygrali 3:1, co oznaczało, że poddenerwował się szkoleniowiec Miedziowych. Trener Hipner wziął czas (28:27). Na lubińskim parkiecie zaczął się festiwal błędów. Gdy wcześniej oglądaliśmy fantastyczne momenty z wieloma trafieniami, teraz goli było jak na lekarstwo. Emocje jednak sięgały zenitu. Dwie minuty przed końcem, po raz kolejny był remis (29:29). Po chwili, obie drużyny dorzuciły po jednym golu! To oznaczało, że gdy do końcowej syreny zostało czterdzieści sekund, było po trzydzieści! Gospodarze mieli problemy w ostatniej akcji, ale piłka pofrunęła na skrzydło... ale obronił Ciupa! Puławianom zostało dziewięć sekund, piłka szybko przedostała się pod bramkę gospodarzy. Faulowany był Jaworski, lecz według arbitrów, było to tylko wykroczenie na wolnego z dziewiątego metra. Ten został niewykorzystany przez Racotea'e, co oznaczało karne!

W nich, co by nie mówić, fatalnie, a wręcz okropnie poradzili sobie Lubinianie. Jeden rzut obronił Ciupa, ale aż dwa poleciały nad bramkę. Przy takiej skuteczności, nie da się wygrać konkursu siódemek. Lotto Puławy zwyciężyły go 3:1.

Zawodnikiem meczu został skrzydłowy Zagłębia, Jan Czuwara.

KGHM Zagłębie Lubin - Lotto Puławy 30:30 (14:16) / po rzutach karnych 1:3

fot. Orlen Superliga / Biuro Prasowe.