
2026-02-21 17:52:33
Jan Gąsior
Kwidzyńska lokomotywa odjeżdza z Puław wraz z trzema oczkami! Lotto dalej bez wygranej
Łomotu dopuścili się gracze z Kwidzyna na tych z Puław. Pokonali Lotto Puławy 43:35, przełamując passę porażek.
W Puławach mieliśmy spotkanie, które wydawało się jednym z ciekawszych w tej kolejce. Gracze Lotto Puław ostatni raz wygrali... w połowie października, pokonując drużynę z Białej Podlaskiej w Pucharze Polski. Kryzys? To chyba mało powiedziane. Nie pomaga nawet nowy trener, Piotr Dropek. To on, widoczny na zdjęciu powyżej jest też jednym z głównych sprawców tego zamieszania. Przyszła zmiana trenera, zmiana nazwy, ale gra kompletnie nie przeszła rewolucji. Podopieczni wcześniej wspomnianego Dropka nie mogą znaleźć recepty na sukces w żadnych rozgrywkach. Ich sobotnimi rywalami są siódmi obecnie w rozgrywkach Orlen Superligi - Kwidzynianie. To ma znaczenie nie tylko w tym meczu, ale również w składach. Przywódca Puławian, Szymon Działakiewicz, długo w ich szeregach się nie zasiedział i od przyszłego sezonu zasili właśnie MMTS. To ostatnia szansa, by narzucać bramek swym przyszłym kolegom. A oni także są w dołku. Może i trzy razy mniejszym, ale w tym roku kalendarzowym, także nie wygrali żadnego spotkania o punkty. Oznacza to, że zwycięzca zawodów w hali przy ul. Lubelskiej zażegna chociaż część problemów. Mimo tego, że Czarno-Czerwoni mają prawie trzykrotnie więcej punktów, zapowiadały się naprawdę duże emocje.
Zawody od nieskutecznego ataku rozpoczęli gospodarze. Wykorzystali to goście, którzy skorzystali na tym podwójnie. Nie dość, że trafił Konrad Pilitowski, to karę w szeregach Lotto otrzymał Dan-Emil Racotea. Dwukrotnie Puławianie próbowali odpowiedzieć, ale nie mogli przełamać się przez obronę MMTS-u. Dobrze spisywał się duet na kole: Skierka - Landzwojczak. Dopiero, dzięki podyktowanemu rzutowi karnemu, do siatki gości, piłkę skierował Krzysztof Komarzewski (1:1). Podopieczni trenera Jaszki chcieli odzyskać prowadzenie. Najpierw siódemkę zmarnował Milicević, ale chwilę później trafił już Landzwojczak. Mieliśmy 2:1, po upływie sześciu minut. Do tego, Lotto Puławy grały w podwójnym osłabieniu. Kwidzynianie wykorzystali to i wyszli na +2 (3:1). Gdy tylko jednak liczba graczy na parkiecie wróciła do normy, Dmytro Artemenko dał kontakt (3:2). Spotkanie było naprawdę wyrównane, bo w ósmej minucie doszło do zrównania się oby drużyn (4:4). Milicević uznał, że nie może tak być na długo i od razu zripostował trafienia rywali, sam rzucając po raz pierwszy w tym meczu. Do tego kolejne oczka wrzucili Papaj oraz Pilitowski, co spowodowało najwyższe do tej pory prowadzenie przyjezdnych - 7:4. Ignacy Jaworski, także nie był dłużny swym oponentom. Wziął przykład z Landzwojczak i też trafił z koła. Chwilę po nim, swoje premierowe tego dnia trafienie odnotował przyszły gracz gości, Szymon Działakiewicz. Znów strata wynosiła zaledwie punkt (7:6)! Gra falami trwała, bo podopieczni trenera Jaszki, odpowiedzieli czym? Oczywiście, także dwoma golami. Wydawało się, że przyszła znów kolej na gospodarzy, ale Ci zaczęli zawodzić. MMTS zdecydowanie się rozpędził, dorzucając po dwóch, kolejne trzy bramki (12:6). Rewelacyjnie na linii bramkowej gości spisywał się ich kapitan, Łukasz Zakreta. Po kwadransie gry miał, aż siedem interwencji. Drugi kwadrans lepiej zaczął się dla gospodarzy. Do bramki rzucił Działakiewicz. I to było na tyle z dobrej gry. Następne siedem minut było dla MMTS-u wspaniałe. Puławianie kompletnie się nie odnajdowali na parkiecie. Kwidzynianie wykorzystali to niesamowicie, wykorzystując wręcz każdą okazję. Z wyniku 12:7, zrobiło się 20:7. Maszyna z Puław się zatrzymała. Ich gra w ataku się rozsypała. Piłki leciały albo w Zakretę, albo ponad bramką. Dopiero w dwudziestej czwartej minucie, celowniki zacięły się gościom. Na sto osiemdziesiąt sekund odpuścili rywalom, dzięki czemu chociaż chwilę kibice na trybunach mogli się pocieszyć. Ostatnie fragmenty były znów na korzyść MMTS-u. Mimo tego, że zakończyli połowę w osłabieniu, to wrócili na +13, a nawet do czternastu bramek udało im się podbić przewagę. Rezultat pierwszej połowy, to 25:11. Przypominało to bardziej mecz pomiędzy Kielczanami, a Puławianami, jeżeli mecz z MMTS-em.
Druga część rozpoczęła się bardziej wyrównanie. Nie dość, że w końcu formę strzelecką odnaleźli gospodarze, to MMTS grał dosyć ostro i co chwilę w ich kierunku leciały kolejne kary dwuminutowe. Ten cały obrót spraw, sprawił, że w końcu na równo z rywalami zaczęli grać Puławianie. Dużym pożytkiem dla nich były karne wykorzystywane przez jednego z najbardziej doświadczonych graczy, Krzysztofa Komarzewskiego. Poza tym, ciężko było szukać pozytywów. Przewaga, co prawda na chwilę niwelowała się do dziesięciu oczek, ale bardzo szybko Kwidzyn odrabiał to, co stracił. Gdy do końca został kwadrans, Kwidzynianie stracili przewagę do "zaledwie" dziewięciu goli (35:26). Spowodowało to przerwę dla drużyny gości o którą poprosił Bartłomiej Jaszka. Jego gracze dali radę się przełamać, trafiając po koronkowo rozegranej akcji. Ostatnie fragmenty tego meczu były z lekkim wskazaniem na drużynę gospodarzy. Walczyli, nawet zmniejszyli różnice goli do siedmiu, ale finalnie Kwidzynianie na aż tyle nie pozwolili. Zdobyli się na przebicie bariery czterdziestu oczek, a nawet podwyższyli przewagę do ośmiu goli. Druga część była o wiele lepsza dla gospodarzy, ale i tak znacznie przegrali z Czarno-Czerwonymi (43:35).
Zawodnikiem meczu został skrzydłowy Lotto Puław, Krzysztof Komarzewski.
KS Lotto Puławy - Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 35:43 (11:25).
fot. Orlen Superliga / biuro prasowe.
Tweet| Lp | Zespół | Mecze | Punkty |
|---|---|---|---|
| 1 | Industria Kielce | 26 | 75 |
| 2 | Orlen Wisła Płock | 26 | 75 |
| 3 | REBUD KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. | 26 | 54 |
| 4 | KGHM Chrobry Głogów | 26 | 46 |
| 5 | Corotop Gwardia Opole | 26 | 41 |
| 6 | Górnik Zabrze | 26 | 41 |
| 7 | PGE Wybrzeże Gdańsk | 26 | 41 |
| 8 | Energa MKS Kalisz | 26 | 35 |
| 9 | Energa MMTS Kwidzyn | 26 | 31 |
| 10 | MKS Zagłębie Lubin | 26 | 31 |
| 11 | Azoty-Puławy | 26 | 30 |
| 12 | Piotrkowianin Piotrków Trybunalski | 26 | 22 |
| 13 | Zepter KPR Legionowo | 26 | 17 |
| 14 | WKS Śląsk Wrocław | 26 | 7 |
| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Kamil Adamski | 242 |
| 2 | Paweł Paterek | 226 |
| 3 | Mikołaj Czapliński | 220 |
| 4 | Łukasz Gogola | 211 |
| 5 | Piotr Rutkowski | 191 |
| 6 | Mateusz Wojdan | 188 |
| 7 | Mateusz Chabior | 186 |
| 8 | Daniel Reznicky | 161 |
| 9 | Giorgi Dikhaminjia | 159 |
| 10 | Dawid Krysiak | 155 |
| 11 | Joel Ribeiro | 155 |
| 12 | Jakub Będzikowski | 154 |
| 13 | Arciom Karalek | 151 |
| 14 | Lukas Morkovsky | 150 |
| 15 | Kacper Adamski | 145 |
| 16 | Kacper Adamski | 145 |
| 17 | Dmytro Artemenko | 143 |
| 18 | Piotr Jędraszczyk | 142 |
| 19 | Filip Fąfara | 138 |
| 20 | Piotr Jarosiewicz | 135 |
| 21 | Kelian Janikowski | 134 |
| 22 | Krzysztof Żyszkiewicz | 133 |
| 23 | Paweł Kowalski | 131 |
| 24 | Dzmitry Smolikau | 127 |
| 25 | Hubert Kornecki | 124 |













