2025-05-17
20:30:00

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
18:00:00

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

43:34
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

28:28
4:2


Zobacz więcej
2025-05-18
16:00:00

31:24
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20
20:30:00

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
20:30:00

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

20:26
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

27:27
3:5


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

40:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
18:00:00

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
16:00:00

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-25
18:00:00

27:28
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
20:30:00

25:25
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

34:32
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27
20:30:00

30:29
0:0


Zobacz więcej
2025-06-03
20:30:00

35:31
0:0


Zobacz więcej
2025-06-04
20:30:00

22:22
2:3


Zobacz więcej
2025-06-07
15:00:00

34:30
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27

30:29
0:0


Zobacz więcej



2026-02-14 18:22:21
Jan Gąsior

Świetne czterdzieści minut, to za mało. Industria wysoko wygrywa w Kwidzynie

MMTS walczył, MMTS próbował, ale to i tak nie wystarczyło na Kielecki walec. Kolejne pewne punkty wicemistrzów kraju.

O godzinie szesnastej, na hali przy ulicy Wiejskiej w Kwidzynie, rozegrało się spotkanie MMTS-u przeciwko wicemistrzowi kraju, Industrii Kielce. Kwidzynianie są w średniej formie. Pierwsze dwa spotkania o stawkę zakończyły się ich porażką. O odbudowę tym razem było bardzo ciężko, bo rywalami jest Industria, która przecież nikomu nie chce oddać punktów w walce o mistrzostwo. Żółto-Niebiescy, tym razem przyjechali na mecz bez Karaleka i Jarosiewicza. Czy było to ułatwienie dla gospodarzy...?

Od trafienia, zawody rozpoczęli goście. Do siatki trafił młodszy z braci Dujshebaev. Po chwili kolejne oczko padło łupem Kielczan, dzięki Szymonowi Sićce. W piątek minucie przełamali się gospodarze tego spotkania. Do bramki rzucił Milicević (2:1). Kwidzynianie nie bali się gości i walczyli jak równy z równym. Dzięki niezłej grze w rozegraniu - dobrze radził sobie duet Łazarczyk - Pilitowski, najpierw w siódmej minucie wyrównali po trzy, a w jedenastej złapali kontakt (6:5). Industria próbowała narzucać wysokie tempo, ale brakowało im skuteczności w ataku. Gospodarze natomiast nie zawodzili i kolejny raz udało im się dogonić oponentów. Po kwadransie mieliśmy remis 8:8.

Drugie piętnaście minut dla gospodarzy otworzyło się jeszcze lepiej! Gracze MMTS-u rozpędzili się na tyle, że wyszli na prowadzenie (10:9). Dużo wspomagał Czarno-Czerwonych doping, który tym razem prowadzony był przez... dzieciaki. Jak widać, jednak działał bardzo dobrze. Industria opiewała swoją grę w ataku na Marcelu Latosińskim. Ten nie miał jednak dobrego dnia i zepsuł kilka okazji. Odbijali sobie jednak to stuprocentową skuteczność w rzutach karnych. Dzięki temu w dwudziestej piątej minucie, objęli ponownie minimalne prowadzenie jednym oczkiem (13:12). Walka trwała do samego końca pierwszej części. W ostatniej minucie, drużyna gości wyszła na +2, ale odpowiedział na to trafieniem Igor Malczak. Problem był jedynie taki, że trafił równo z syreną oznaczającą time-out jego szkoleniowca, więc gol nie został uznany. Przewaga dwóch oczek utrzymała się już do końca pierwszej, bardzo wyrównanej połowy (16:14).

Drugie trzydzieści minut od gola kontaktowego zaczęli Czarno-Czerwoni. Potem dwukrotnie interweniował Zakreta, a swoje pierwsze trafienie tego dnia zanotował Piotr Papaj. W Kwidzynie, po raz kolejny mieliśmy remis (16:16)! W szeregach gości pojawił się niepokój, bo zamiast spokojnego prowadzenia, drżeli i rezultat. Gra trwała "łeb w łeb", ale zadziwiająco spokojny był szkoleniowiec z Kielc, Talant Dujshebaev. Było to słuszne zachowanie, bo w końcu doczekaliśmy się odjazdu Żółto-Niebieskiej lokomotywy. Z remisu, zrobiło nam się +5 dla Kieleckiej Industrii. Wtedy zareagował Bartłomiej Jaszka, który poprosił o przerwę taktyczną (25:20). Ona nic nie pomogła. MMTS dalej nie mógł znaleźć sposobu w ataku, dzięki czemu przewaga błyskawicznie urosła do dziewięciu bramek (29:20). Czarno-Czerwoni kompletnie się zagubili, a zmiana w bramce także nie pomogła. Zmiennik Zakrety nie miał dobrego dnia. Do końca został niecały kwadrans.

W nim drogę do siatki znalazł Piotr Lewczyk, przerywając niemoc swojej ekipy. Na sensacyjny powrot nadziei już nie było, ale gospodarze próbowali jeszcze podjać walkę. Brakowało dalej jednak tego co najważniejsze, trafionych rzutów. Zawodził w ataku przede wszystkim Papaj oraz Maciej Pilitowski. Dużo zasługi w tym miał też goalkeeper Industrii, Adam Morawski, który zanotował ponad dziesięć skutecznych obron. Warto zaznaczyć, że przed golem Lewczyka, bilans ostatnich około dziesięciu minut wynosił 12:1 dla gości. Dopiero ostatnie minuty przyniosły nieco wyrównanej gry, żeby finalnie mecz zakończył się rezultatem 38:25 dla Industrii Kielce.

Zawodnikiem meczu został bardzo dobry tego wieczoru bramkarz gospodarzy, Łukasz Zakreta, broniący na około trzydziestu procentach skuteczności. 

Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn - Industria Kielce 25:38 (14:16)

fot. Orlen Superliga/inf. prasowa