2025-05-17
20:30:00

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
18:00:00

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

43:34
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17
16:00:00

28:28
4:2


Zobacz więcej
2025-05-18
16:00:00

31:24
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20
20:30:00

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
20:30:00

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

20:26
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

27:27
3:5


Zobacz więcej
2025-05-21
18:00:00

40:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
18:00:00

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24
16:00:00

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-25
18:00:00

27:28
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
20:30:00

25:25
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

34:32
0:0


Zobacz więcej
2025-05-26
18:00:00

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27
20:30:00

30:29
0:0


Zobacz więcej
2025-06-03
20:30:00

35:31
0:0


Zobacz więcej
2025-06-04
20:30:00

22:22
2:3


Zobacz więcej
2025-06-07
15:00:00

34:30
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

40:25
0:0


Zobacz więcej
2025-05-17

29:23
0:0


Zobacz więcej
2025-05-20

26:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-21

20:35
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

39:31
0:0


Zobacz więcej
2025-05-24

32:32
4:3


Zobacz więcej
2025-05-26

42:36
0:0


Zobacz więcej
2025-05-27

30:29
0:0


Zobacz więcej



2025-11-14 19:40:46
Jan Gąsior

Jedna dobra połowa to za mało. Ostrovia lepsza od KPR-u

Po bardzo wyrównanej pierwszej połowie, Ostrovia zachowała więcej zimnej krwi i pokonała KPR czterema oczkami.

Jedenastą serię Orlen Superligi, rozpoczęły drużyny z Ostrowa Wielkopolskiego oraz Legionowa. Są to sąsiedzi z tabeli. Obydwie ekipy na swym koncie mają po trzynaście oczek i jest to bardzo dobrym odzwierciedleniem formy dla jednych, jak i drugich. Klub z Ostrowa zaczął dobrze sezon, ale potem z meczu na mecz, podopieczni Kima Rasmussena coraz bardziej gasnęli. Obecnie są na ósmym miejscu i w ostatnim meczu przełamali swoją słabą formę, pokonując 36:32 drużynę z Puław. KPR natomiast rundę jesienną rozpoczął od... czterech porażek. Jednak obecnie pną się coraz wyżej, zdobywając w poprzednich pięciu meczach, aż dwanaście oczek! Dzięki bilansowi bramkowemu, to goście są lokatę wyżej od Ostrowian. Kto wspiął się jeszcze wyżej po piątkowym meczu?

Konto bramkowe pierwsi w tym meczu otworzyli goście. Z kontry pewnie trafił Kosmala, notując już swoje trzydzieste dziewiąte trafienie w tym sezonie (1:0). Dwoma trafieniami z rzędu (Kamyszek, Urbaniak), dość szybko Ostrovia zripostowała Legionowian. Od pierwszych minut mogliśmy zauważyć, że obie ekipy grają na bardzo podobnym, wysokim poziomie. Po sześciu minutach, po obu stronach na tablicy wyników, widniał numer cztery. Mimo zmian na prowadzeniu, finalnie i tak remis był w tamtym momencie najsprawiedliwiejszym wynikiem (4:4). W dziesiątej minucie, w poprzeczkę trafił Matuszak, ale podyktowana została siódemka. Tą pewnie wykorzystał były skrzydłowy Industrii Kielce, Szymon Wiaderny. Tym czynem, wyprowadził Legionowian na ponowne prowadzenie (7:6). Dosyć spodziewanie, sytuacja odwróciła się już trzy minuty później. Ze skrzydła trafił zawodnik gospodarzy, Artur Klopsteg i po upływie kwadransu, to "Ovia" była o krok bliżej zwycięstwa (9:8). 

Zepter KPR szukał wyrównania, ale szło im to dość mozolnie. Dopiero w dziewiętnastej minucie, znów nie zawiódł Szymon Wiaderny. Po raz kolejny, zamienił siódemkę na bramkę, a Kacper Ligarzewski nie miał czego zbierać. W 3MK Arenie mieliśmy po dziesięć. Tempo spotkania zaczęło się rozkręcać z minuty na minutę, a bramki zaczęliśmy oglądać coraz częściej. Zdecydowanie czegoś brakowało po obu stronach w defensywie. Natomiast problemów nie było widać w ofensywie, bo piłka ciągle znajdowała drogę do siatki. Nie pomagali też bramkarze, którzy nie notowali zbyt dużej skuteczności na linii bramkowej. Sześć minut, przed syreną kończąca pierwszą część, pojawiła się szansa dla gospodarzy. Szansa na... pierwsze w tym meczu +2, bowiem najpierw karę otrzymał Wołowiec, a dwadzieścia sekund po nim Michał Słupski. Ostrovia więc grała w podwójnej przewadze. Gospodarze mieli nawet karnego, ale go nie wykorzystali. O czas poprosił trener Strząbała, lecz w pięciu ciężko było coś wymyślić. Swojej akcji nie wykorzystali, ale przy kontrze, w bramce zimną krew zachował Casper Liljestrand i nie pozwolił zamienić Urbaniakowi tego ataku na bramkę. Nadal więc nie udało im się powiększyć przewagi (13:12). Kary upłynęły, a różnica bramkowa kompletnie się nie zmieniła. Duża w tym zasługa rosnącej formy wspomnianego Liljestranda. Trzy minuty przed końcem, Legionowo... znów objęło prowadzenie! Zaczęli znów grać w pełnym, siedmioosobowym składzie i od razu przyniosło to efekt. Co prawda, Ostrovia kolejny raz odbiła piłeczkę, przejmując prowadzenie, ale finalnie na przerwę i tak drużyny schodziły przy remisie! Po trzydziestu minutach, mieliśmy po piętnaście.

Drugą część od trafienia rozpoczął Kamil Adamski, który rzucił po raz piąty do bramki Legionowian (16:15). Goście próbowali odpowiedzieć, lecz najpierw interweniował Jakub Zimny, a moment później KPR popełnił faul w ataku. Skorzystali z tego w pełni Ostrowianie. Zainicjowali oni po raz pierwszy tego wieczoru prowadzenie wyższe niż jednobramkowe i od razu podwyższyli stawkę razy trzy. Wyszli na 18:15, a do tego z karą, parkiet opuścił Szymon Wiaderny. Sytuacja Legionowian znacząco pokomplikowała się. Zdecydowanie poszerzyły im się luki w obronie, a jak wiadomo, podopieczni Rasmussena, takie szansę wykorzystują w fenomenalny sposób. Tak było i tym razem. Czerwono-Biali nabrali prędkości i zdołali wyjść na cztery bramki przewagi (20:16). Wtedy o czas poprosił poirytowany trener gości, Tomasz Strząbała. Przerwa nie zdała się na dużo, a złe minuty Legionowian trwały dalej. Najsmutniejszym obrazkiem była statystyka bramek gości, bo po jedenastu minutach drugiej części, trafiali zaledwie raz (21:16). Na pewno duże zasługi zdobywał sobie Zimny, który dysponował tego wieczoru, naprawdę świetną formą. Drugi raz bramkarz gospodarzy, musiał kapitulować w tej połowie po rzucie Jagielskiego. Ten przełamał niemoc gości, bo już minutę później trafił także Petrochenko. Nie zapowiadało się jednak na szaleńczą pogoń, bo tempa KPR-owi, dalej brakowało. Piętnaście minut przed zakończeniem tego meczu, gospodarze prowadzili pięcioma bramkami (23:18).

Zepter KPR Legionowo bardzo chciał odrobić zaległości, ale zbyt dużo determinacji, też nie zawsze się opłaca. W ataku zaczęli popełniać kolejne błędy, a Ostrovia zaczęła bawić się już w najlepsze. Gdy objęli siedmiobramkowe prowadzenie, ostatni time-out wykorzystał Strząbała (25:18). Mała grupka kibiców z Legionowa dalej dopingowała swych ulubieńców, próbując wpłynąć na wynik końcowy. KPR zaczął się sprężać zarówno w ataku, jak i obronie. Dziewięć minut przed końcem, przewaga Ostrovii z siedmiu bramek, zmniejszyła się do pięciu (25:20). Czasu więc jeszcze było dość dużo. Dodatkowo, gospodarze zaczęli grać w podwójnym osłabieniu. Na pewno pojawiła się iskierka powrotu zza światów u graczy z Legionowa. Przy wyniku 26:21, przerwę taktyczną zarządził szkoleniowiec gospodarzy, Kim Rasmussen. Chwilę po tym, kolejnego karnego dla gości wywalczył Laskowski. Pewnie wykorzystał go Wiaderny i goście byli coraz bliżej swych rywali. Na hali w Ostrowie, przez chwilę zaczęło znów robić się gorąco (26:22). Gdy drużyna z województwa wielkopolskiego, wróciła do gry w pełnym składzie, jakiekolwiek wątpliwości, co do zwycięstwa zniknęły. Znów zaczęli pewnie przewodzić tempem całego meczu, a KPR po prostu już opadł z sił. Finalnie, Ostrovia pokonała KPR 28:24.

Graczem meczu został Dzmitry Smolikau, który zanotował siedem skutecznych rzutów. 

Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - Zepter KPR Legionowo 28:24 (15:15)

fot. Orlen Superliga/inf. prasowa