Mateusz Kus: Już od jakiegoś czasu sprawdziliśmy, czy trafimy na PGE VIVE. Fajnie będzie wrócić do Kielc

Autor: Wojciech Staniec, 04-03-2019, 15:40

Motor Zaporoże będzie rywalem PGE VIVE w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W zespole mistrzów Ukrainy gra Mateusz Kus, który trafił tam z kieleckiego zespołu.

Mateusz Kus spędził w Kielcach trzy udane lata. Trzy mistrzostwa i trzy Pucharu Polski oraz triumf w Lidze Mistrzów - te trofea mogą robić wrażenie. Obrotowy cieszy się z tego, że będzie miał okazję znów zagrać w Hali Legionów.

REKLAMA

- Miło będzie wrócić, tym bardziej, że taka okazja pojawiła się już w pierwszym roku po odejściu z Kielc. Już od jakiegoś czas z Pawłem Paczkowskim kalkulowaliśmy i sprawdzaliśmy, czy uda się trafić na PGE VIVE - przyznał Kus.

Czy będzie podpowiadał kolegom z Motoru w jaki sposób ograć zawodników PGE VIVE? -  Na pewno znam ich bardzo dobrze, ale też są nowi zawodnicy. Talant Dujszebajew wie, że ja wiem i na pewno przygotuje coś nowego - śmieje się obrotowy.

Motor pokazał w fazie grupowej, że potrafi dobrze grać i nie można go lekceważyć. - Jesteśmy zespołem chimerycznym, ponieważ potrafimy wygrać z HBC Nantes, czy z Flensburgiem, ale i przegrać z Celje, czy Zagrzebiem. Mecze z kielczanami na pewno będą jednak ciekawe - nie ma wątpliwości.

Kus występuje w Zaporożu od początku tego sezonu. Jak mu się podoba? - Nie narzekam. Jest inaczej, to inny kraj, inna kultura. Trafiłem do zespołu, w którym był już Paweł Paczkowski. On już był zaaklimatyzowany w drużynie, więc i mi pomógł do niej wejść - przyznaje.

Po sezonie Paczkowski przechodzi do Telekomu Veszprem, z kolei Mateusz Kus zostanie z Motorze, gdyż ma z mistrzami Ukrainy ważny kontrakt. Jednak już dobrze się zaaklimatyzował w nowym klubie i poradzi sobie po odejściu Paczkowskiego. -   Myślę, że nie będzie z tym już problemów. Cieszę się, że Paweł trafi po sezonie do mocnej drużyny, życzę mu powodzenia - mówi obrotowy.

REKLAMA

Dodaj komentarz