
2026-06-14 19:47:57
Dominik Gruchała
Wielki finał dla Barcy! Duma Katalonii po raz dwunasty sięga po trofeum Ligi Mistrzów
W niedzielę oczy całego świata piłki ręcznej były skierowane na kolońską Lanxess Arenę. W legendarnej hali odbywał się mecz sezonu, wielki finał Ligi Mistrzów kampanii 2025/2026. Przed gwizdkiem inaugurującym zawody najważniejsze było jedno pytanie: Barcelona po raz dwunasty, czy Füchse po raz pierwszy?
W sobotnim półfinale Barca, dopiero po dogrywce, uporała się z Aalborgiem. W drugim spotkaniu Lisy pokonały SC Magdeburg. Niedzielna potyczka była szczególna dla obydwu ekip nie tylko z powodu trofeum. Katalończycy i gracze z Berlina wciąż mieli w pamięci nieudane Final Four z 2025 roku. Wtedy Barcelona zajęła ostatnie, czwarte miejsce, a Füchse uległo w finale Gladiatorom. Lepszej szansy na rehabilitację nie było.
Rzucanie w ostatnim meczu TruckScout24 EHF FINAL4 2026 zaczął N’Guessan, bo wcześniej Nielsen zatrzymał Gidsela. Katalończycy wyglądali lepiej w początkowym fragmencie, ale plany psuł im Milosavljev. Czego nie udało się osiągnąć w akcji, zapewniał z siódemek Gomez.
W 6. minucie Makuć trafił na 4:2. Blaugrana dobrze broniła, ułatwiając pracę Nielsenowi. Füchse szybciej kapitulowało w defensywie. Po kolejnej interwencji bramkarza Barcy Mem dał swoim już trzybramkową zaliczkę (8:5). Jedni i drudzy złapali przestój, który przełamał Freihofer. Dzięki dwóm akcjom Niemca Berlin po kwadransie złapał kontakt.
Coraz lepiej między słupkami radził sobie Milosavljev, ale Nielsen także dawał o sobie znać. W 18. minucie Barca odzyskała zapas po kontrze Frade (11:8). Nicolej Krickau poprosił o czas. Na niewiele się to zdało. Po błędzie w ataku siedmiu na sześciu Gomez rzucił do pustej bramki na 13:9. Katalończycy poszli za ciosem i po pięknym trafieniu z podłoża Blaza Janca zrobiło się 14:9.
Füchse miało ogromne problemy ze sforsowaniem obrony przeciwników. Dopiero w końcówce pierwszej części doszło do szybszej wymiany ciosów, ale Blaugrana wyszła z niej bez uszczerbku. Po drugim błędzie Freihofera z karnego Barcelona stanęła przed szansą zbudowania sześciobramkowego prowadzenia. Carlos Ortega rozpisał akcję na time-oucie, której jego podopieczni nie wykonali. Dzięki fenomenalnemu trafieniu Gidsela Lisy do przerwy były na minus cztery.
Zaraz po pauzie Andersson zminimalizował stratę do trzech goli, ale później Duńczyk się nie popisał, łapiąc wykluczenie. Dla Füchse jego zachowanie nie miało większych konsekwencji, bo po błędzie Barcy piłkę przechwycił Gidsel i wpakował ją obok bezradnego Nielsena na 20:18.
Siły wyrównały się, bo dwie minuty dostał Fabregas. Mimo to Blaugrana odskoczyła na 22:18. Nielsen dwukrotnie zatrzymał av Teiguma, co na pięć goli przewagi zamienił Janz. Freihofer kolejny już raz nie sprostał duńskiemu bramkarzowi, z drugiej strony parkietu nie zawiódł Frade i Barca wyszła na 25:19. Krickau ponownie wezwał swoich graczy do siebie.
Choć Lichtlein szybko zdobył gola, to za chwilę Andersson znów usiadł na ławce za wykluczenie. W 41. minucie Domen Makuć przymierzył na 26:20. Część Lanxess Areny zajmowana przez fanów Füchse ucichła. Swoich kibiców próbował mobilizować Milosavljev, notując kilka znakomitych parad.
Berlin męczył się w ataku, a w obronie brakowało asekuracji. Barcelona wyglądała dojrzalej na tle rywala, choć nie ustrzegała się błędów. Po kwadransie od wznowienia Füchse otrzymało rzut karny, a za faul na Gidselu spotkanie z czerwoną kartką zakończył Fabregas.
Grohndahl wykorzystał siódemkę. Szkoleniowiec Katalończyków wywołał time-out. Grająca w osłabieniu Barca nie dała się dogonić. W 50. minucie po celnej siódemce Gomeza rekordzista pod względem zdobytych tytułów wygrywał 30:26.
W 53. minucie Milosavljev obronił rzut Cikusy, podał przez całe boisko do Gidsela i zrobiło się 32:30. Chwilę później Max Darj faulował Janza, sędziowie wspomogli się wideoweryfikacją i dali Szwedowi czerwoną kartkę. Frade wykorzystał podanie od poszkodowanego Słoweńca i huknął na 33:30.
N’Guessan postanowił być solidarny z rywalami i dostał wykluczenie. Duma Katalonii mogła sobie pozwolić na grę gol za gol i taki scenariusz realizowała. W 58. minucie stało się jasne, że Blaugrana sięgnie po dwunasty tytuł w Lidze Mistrzów (36:33). Ortega asekuracyjnie wziął czas, ale Dika Mem zatrzymał się na Milosavljevie. Lichtlein rzucił na 36:34, odpowiedział Janz i gracze Barcelony mogli unieść ręce w geście tryumfu.
U zwycięzców znakomitymi statystykami błysnął kołowy Luis Frade (7/7) i Emil Nielsen (14/41; skuteczność 34%). W Füchse najlepiej poradził sobie Mathias Gidsel (8/11).
Barcelona – Füchse Berlin 37:34 (20:16)
Fot. Karolina Kałuża
| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Mario Sostarić | 91 |
| 2 | Kamil Syprzak | 84 |
| 3 | Mathias Gidsel | 77 |
| 4 | Filip Kuzmanovski | 72 |
| 5 | Martim Costa | 72 |
| 6 | Lasse Bredekjaer Andersson | 70 |
| 7 | Aymeric Minne | 69 |
| 8 | Nedim Remili | 68 |
| 9 | Francisco Costa | 64 |
| 10 | Orri Freyr Þorkelsson | 64 |
| 11 | Simon Jeppsson | 60 |
| 12 | Valero Rivera Folch | 59 |
| 13 | Elohim Prandi | 57 |
| 14 | Filip Glavaš | 57 |
| 15 | Sigvaldi Bjørn Gudjonsson | 56 |
| 16 | Thomas Arnoldsen | 56 |
| 17 | Jack Thurin | 55 |
| 18 | Luka Lovre Klarica | 55 |
| 19 | Ludovic Fabregas | 54 |
| 20 | Magnus Soendenaa | 54 |
| 21 | Melvyn Richardson | 53 |
| 22 | Sergei Kosorotov | 52 |
| 23 | Luis Frade | 51 |
| 24 | Miha Zarabec | 51 |
| 25 | Omar Yahia | 51 |















