2026-05-17 16:45:54
Jan Gąsior

Gol w samej końcówce zdecydował! Polska jedzie na mistrzostwa!

 

A więc jednak! Jednak tak! Polacy, wywalczyli, wyszarpali i wycisnęli wszystko z pojedynku z Austrią! Jedziemy na Mundial!

Przewaga z Grazu była minimalna... Nasza reprezentacja musiała zagrać jeszcze lepiej niż w Austrii, by awansować. Przynajmniej tak z początku się wydawało. Podopieczni Joty Gonzaleza wierzyli w awans, kibice też. Pełne trybuny w Olsztynie czekały na zwycięstwo...

Mecz otworzył się od rzutu karnego dla naszych przeciwników. Siódemkę wywalczył Wagner, a wykorzystał Frimmel (1:0). Stan dwumeczu się wyrównał. Przyszedł czas, także na naszych. Na 1:1 fantastycznie trafił Szymon Sićko! Następne kilka minut było pod inicjatywą przyjezdnych. Odskoczyli na +2, wyjorzystując m.in przewagę w ataku. Kary jednak nie było. Urazu doznał Piotr Jędraszczyk, ale sędziowie nie wstrzymali gry. Kolejne trafienie Sićki, pozwoliło nam złapać kontakt do Austriackich zawodników (4:3). Goście bardzo często sięgali po wariant gry do koła, a ten wychodził im nad wyraz dobrze. Polacy mieli problem z upilnowaniem m.in wspomnianego wcześniej Wagnera. Dzięki temu, tym razem pół kroku bliżej mundialu była Austria. Wyszła ponownie na +2. Nasi jednak nie byli dłużni i tuż po upływie kwadransu złapali znów kontakt (10:9)!

Austriacy zaczęli grać w ataku w siedmiu na sześciu. Szło im to świetnie, a kontry z naszej strony nie były najlepszą stroną. Mimo tego, spryt Arkadiusza Koryto, pozwalał nam trzymać się przy życiu. Gorzej było z dyspozycją naszych rozgrywających. Gra Ariela Pietrasika, to był kryminał. Proste błędy, niecelne rzuty, a to wszystko przy szansie na wyrównanie, bo Austriacy też przez pewien czas się mylili. Jego obecność na parkiecie niestety tego popołudnia mogła solidnie frustrować polskiego kibica. Gościom kryzys przeszedł, nasz nadal trwał. Udało im się odjechać na solidne +3, co poskutkowało pierwszą przerwą taktyczną Joty Gonzaleza. Wszyscy na olsztyńskiej hali liczyli na to, że ten time-out przyniesie efekty. Tak jednak nie było, przynajmniej z początku. Nasi reprezentanci zaprzepaścili kolejny atak, a w odpowiedzi Austria rzuciła nam dwie bramki. Do tego karą został ukarany obecny zawodnik Wybrzeża Gdańsk, Tomasz Gębala (15:10)... Dziewięć minut niemocy strzeleckiej przełamał kapitalnym rzutem z drugiej linii Andrzej Widomski! Kolejny impuls dał Marcel Jastrzębski swoją genialną interwencją. Nadzieja na dobry wynik do przerwy ponownie zaczęła rosnąć. Dwie i pół minuty przed końcem trafił po raz czwarty Moryto. Całe szczęście, tego dnia był on nieomylny. O czas poprosił szkoleniowiec Austrii (15:12). Po tej przerwie, bardzo łatwo naszą defensywę ograł Belos i mieliśmy 16:12. Finalnie obie drużyny dorzuciły po jeszcze jednym oczku i pierwsza połowa skończyła się rezultatem 17:13.

Bardzo szybko rozpoczęła się druga część, bo od trzech trafień w minutę. Dwa z nich były dla naszych, pojawił się impuls do działania. Kolejnymi z nich, były dwie kary w ciągu półtorej minuty dla reprezentacji Austrii. Nasi odzyskali wiarę w awans na mundial. Dobra gra w ataku i zdecydowanie twardsza postawa w obronie pozwoliła Polskim Orłom wyrównać stan dwumeczu! Niestety, ale powtarzały się dalej pojedyncze błędy, m.in Olejniczak oraz Jędraszczyk pogubili się w swych akcjach. Austriacy to bardzo skrzętnie wykorzystywali i znów wyszli na większe prowadzenie (22:19). Całe szczęście, błyskawicznie z karnego trafił Kamil Syprzak! Do tego, rewelacyjnie w bramce dysponowany był Marcel Jastrzębski. W czterdziestej pierwszej minucie, ponownie w dwumeczu mógł być remis. Nasza reprezentacja zepsuła podwójnie akcje ofensywną... Tym razem jednak kłopoty były jednorazowe! Minuta po minucie, nasza gra wyglądała coraz lepiej, aż równo kwadrans przed końcem, dzięki rzucie przez całe boisko Piotr Jędraszczyk dał nam remis i prowadzenie w dwumeczu! Chwilę później, po kolejnej fantastycznej kontrze trafił zmieniający Arkadiusza Morytę - Michał Daszek! Mieliśmy 24:23, a o przerwę poprosił szkoleniowiec Austriaków, Iker Romero. 

Po tej przerwie, dużo lepiej gra przyjezdnych nie wyglądała. Nasi dalej byli nakręceni i trzymali prowadzenie. Dopiero trafienie z karnego w wykonaniu Frimmela dało Austrii kontakt (25:24). Szymon Sićko jednak utrzymywał dalej stalowe nerwy i pokonując lobem goalkeepera gości, podwyższył naszą przewagę ponownie do dwóch oczek (26:24)! Austriacy jednak też nie wiedzieli co to presja i wyrównali stan spotkania sześć minut przed końcem. Ratowała nas dalej jedna bramka przewagi z meczu w Grazu. Ostatnie minuty należały do Austriaków, nasza gra wyglądała źle. Finalnie, piętnaście sekund przed końcem, nasi rywale nie wykorzystali sytuacji na... +2! To oznaczało, że trafienie w ostatnich momentach meczu, da nam awans. O czas poprosił Jota Gonzalez. Zdecydowaliśmy się na grę siedem na pięć. Piłka trafiła na skrzydło do Daszka i... trafił! Daszek wytrzymał nerwy i dał nam bramkę, która wprowadziła nas na Mistrzostwa Świata! Mecz zremisowany został 30:30, ale przewaga z Austrii dała nam wygraną!

Mundial rozegrany zostanie w przyszłym roku.

Polska - Austria 30:30 (13:17)

fot. Jerzy Stanowski/ZPRP