2026-05-13 19:46:11
Jan Gąsior

Było +4, skończyło się +1! Polska bliżej awansu na mundial

Walczyli, walczyli i wywalczyli! Polacy wygrali jednym oczkiem w Grazu i są kroczek bliżej od Austrii w Mistrzostwach Świata!

Polacy po zwycięskich, wysokich, ale nie przekonujących meczach z Łotwą, stanęli przed szansą na awans do przyszłorocznego mundialu. Rywal i tak trafił się łaskawy, bo czyhała na naszych m.in Francja, a zamiast tego wylosowali nam się Austriacy. To oni byli naszymi oponentami w walce o awans. Ta rozpoczęła się w Raiffeisen SportParku - hali, która znajduje się w Grazu. W kadrze na mecz zabrakło miejsca dla Michałowicza i Mielcarskiego. Trener Gonzalez postawił na doświadczenie, które na pewno w tym dwumeczu było ważne. Czekaliśmy tylko, czy ono stało się cegiełką zwycięstwa, a może jednak nie pomogło...

Niestety. Mecz rozpoczął się od nieskutecznej akcji Polaków. Całe szczęście, Austriacy, także się nie popisali i piłka znów była po naszej stronie. Wynik otworzył nasz skrzydłowy, Arkadiusz Moryto (1:0). Szybko dwiema bramkami odpowiedzieli gospodarze i mieliśmy 2:1. Wyrównać udało się Piotrowi Jędraszczykowi. W Grazu było po dwa. Kolejne minuty, były już genialne dla naszej reprezentacji. Gra wyglądała kompletnie inaczej niż w dwumeczach z Łotwą. Był pomysł i przede wszystkim cierpliwość. Do tego, bardzo skutecznie Polacy wykorzystywali grę w przewadze, bowiem po dziesięciu minutach objęli czterobramkowe prowadzenie! Zareagować musiał szkoleniowiec naszych rywali - Iker Romero. Poprosił o przerwę taktyczną (8:4). Jego podpowiedzi nieco odmieniły obraz gry, ale powodem chwilowej inicjatywy Austriaków, mógł być też fakt, że karę otrzymał Tomasz Gębala. Gospodarze odrobili dwie bramki, ale po powrocie do gry w siódemkę, nasi znów wrócili na +4 (11:7). Za nami był kwadrans gry. 

Drugie piętnaście minut od skutecznej siódemki zaczęli reprezentanci Austrii. Akcję później mocno chybił Widomski i gospodarze ponownie stanęli przed szansą na zmniejszenie strat do dwóch oczek. Tak też się stało. Jakob Nigg pokonał Marcela Jastrzębskiego i było 11:9. Ataki naszej kadry z drugiej linii przestawały działać. Austria natomiast z akcji na akcję rozkręcała się coraz bardziej. W dziewiętnastej minucie, złapali oni kontakt, a chwilę później wyrównali (11:11). O czas poprosił rozwścieczony Jota Gonzalez. Tuż po nim, całe szczęście nasze bóle zakończył gol Czaplińskiego. Biało-Czerwoni wrócili na prowadzenie (12:11). W dwudziestej piątej minucie efektowną asystą popisał się Sićko, który obsłużył Kamila Syprzaka. Ten ze spokojem trafił i podwyższył nasze prowadzenie (13:11).  Ta przewaga się już nie zmieniła. Austriacy mieli nadzieję na to, że skończą tą połowę na kontakcie, ale w ostatniej sekundzie, atomowy rzut na 15:13 zanotował Andrzej Widomski! Tym wynikiem zakończyła się pierwsza część, która dawała nam nadzieję na to, że druga będzie równie udana.

Kolejne trzydzieści minut zaczęło się bardzo defensywnie. Niemoc strzelecką po obu stronach przełamał Mikołaj Czapliński, który skutecznie wykorzystał siódemkę w trzydziestej piątej minucie (16:13). Następne akcje były z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Dodatkowo, na parkiecie pojawił się Ariel Pietrasik i... nie była to najlepsza zmiana. Austriacy zaczęli odrabiać coraz mocniej, aż w czterdziestej czwartej minucie zbliżyli się do Polskich Orłów na jedno oczko... Kolejne trafienie padło łupem skrzydłowych Austrii. Byli oni tego dnia fantastycznie dysponowani. Przewagę budować próbował Michał Daszek, który podwyższył na 20:18, ale gospodarze nie odpuszczali. Kwadrans przed końcem, ponownie byli na trafienie do naszych (20:19).

Ostatnie piętnaście okrążeń wskazówek wokół zegara zaczęło się dla naszych nieźle, ale po chwili nasza reprezentacja grała w piątkę... Dwie szybkie kary spowodowały problemy... przynajmniej tak się wydawało. Mieliśmy szczęście w nieszczęściu, bo przewaga, aż tak nie stopniała, ale za to z kontuzją stawu parkiet opuścił Andrzej Widomski... (23:21). Do końca pojedynku w Grazu zostało zaledwie dziesięć minut. Końcówka nie należała do najskuteczniejszych, ale za to emocji było co nie miara. Austria zdołała wyrównać, ale dłużny nie był im Szymon Sićko! Jego kapitalny rzut dał nam dwie minuty przed końcem prowadzenie 25:24! Niestety, szybko odpowiedział Mykola Bilyk. Pół minuty przed końcem, Jota Gonzalez wziął czas. Gra jednak była już pasywna. Finalnie... trafił Maciej Gębala! Zostało kilka sekund na to, żeby Austria wyrównała. Nasz blok obronny jednak nie zawiódł! Udało się, Biało-Czerwoni wygrali 26:25 i mają zaliczkę przed rewanżem w Olsztynie.

Austria - Polska 25:26 (13:15).

fot. Eva Manhart / Austrian Handball Federation.