2025-02-20
20:45:00

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
20:45:00

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

33:32
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

32:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

33:30
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

26:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

31:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

26:35
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:33
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06

26:35
0:0


Zobacz więcej



2026-05-07 20:28:29
Dominik Gruchała

Obrońca tytułu uzupełnia grono półfinalistów Ligi Mistrzów

W ostatnim ćwierćfinałowym rewanżu doszło do spotkania Magdeburga z Pickiem Szeged. Gladiatorzy do czwartkowej konfrontacji przystępowali z siedmiobramkową zaliczką wywalczoną przed tygodniem.

W pierwszym meczu tych zespołów padł rezultat 35:28, co stawiało Magdeburg w komfortowej sytuacji. Pick jechał do GETEC Areny powalczyć, ale tylko najzagorzalsi fani z Segedynu wierzyli, że ich ulubieńcy są w stanie odwrócić losy rywalizacji. 

Szeged od początku chciał pokazać swoją ambicję, ale te zapędy prędko ugasił Sergey Hernandez. Dzięki dobrym interwencjom hiszpańskiego bramkarza Magdeburg w 6. minucie wyszedł na 5:2. Gladiatorzy narzucali szybkie tempo, a Pick, nie chcąc zostać w tyle, musiał dotrzymywać kroku. Spore wysiłki Węgrów przynosiły skutek, bo tablica wyników długo wyświetlała tylko dwu, trzybramkowy zapas gospodarzy. 

Zmiana przyszła w 18. minucie. Po szybkiej kontrze Musche trafił na 15:11. Ten sam zawodnik wkrótce przymierzył na 17:12. Michael Apelgren poprosił o czas, ale po pauzie Jelinić przestrzelił karnego, natomiast po drugiej stronie parkietu z siódemki nie zawiódł Omar Ingi Magnusson i zrobiło się 18:12. 

Miejscowi mieli pełną kontrolę. Jakby mało było problemów przyjezdnych, tuż przed przerwą czerwoną kartkę za uderzenie rywala w twarz otrzymał Mario Sostarić. O ile po pierwszym meczu Magdeburg był na autostradzie do awansu, tak po połowie rewanżu gospodarze wskoczyli na szeroki pas startowy do Final Four.

Po przerwie zamiast atrakcyjnej i płynnej gry, kibice byli świadkami twardych, momentami nieczystych wymian. Nawet w tych warunkach lepiej radzili sobie Gladiatorzy, trzymając rosłych i silnych przeciwników na kilkubramkowym dystansie. Na ponad kwadrans przed końcem stało się jasne, że Magdeburg rzuci Pickowi co najmniej czterdzieści goli, bo już wtedy wygrywał 35:28. Finalnie zawody zakończyły się wynikiem 45:37.

W dwumeczu padł rezultat 80:65.

SC Magdeburg – OTP Bank-PICK Szeged 45:37 (23:19)

Fot. Patryk Ptak