2025-02-20
20:45:00

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
20:45:00

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

33:32
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

32:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

33:30
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

26:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

31:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

26:35
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:33
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06

26:35
0:0


Zobacz więcej



2026-05-06 23:14:46
Dominik Gruchała

Dreszczowiec w Berlinie, Barca i Aalborg stawiają kropkę nad i

W środowym terminarzu Europejska Federacja Piłki Ręcznej uwzględniła aż trzy rewanże ćwierćfinałowe. Emocji oraz pewnych zwycięstw gospodarzy oczekiwano w Berlinie, Aalborgu i Barcelonie.

Jako pierwsi na parkiet wyszli szczypiorniści Füchse i Veszprém. Wieczorem doszło do konfrontacji Barcelony z Nantes oraz Aalborga ze Sportingiem. Pojedynek dwóch ostatnich drużyn został określony przez EHF meczem tygodnia. 

Füchse Berlin – One Veszprém HC 35:33 (17:15)
Lisy zafundowały gościom piorunujące otwarcie (5:1). Ci próbowali gry w przewadze, ale wtedy ich ataki także zawodziły. Füchse nawet gdy łapało przestoje w ofensywie, to wsparcie dawał doskonale dysponowany Milosavljev. Mimo to w końcówce pierwszej części miejscowi spuścili z tonu, a ich przewaga stopniała z sześciu do dwóch trafień.

Tuż po przerwie Węgrzy doprowadzili do wyrównania. Gospodarze to odzyskiwali dwubramkową zaliczkę, to ją tracili, ale błędy w ataku uniemożliwiały Veszprém wyjście na prowadzenie. W 52. minucie dzięki świetnemu fragmentowi Gidsela Füchse wygrywało 27:24, jednak przyjezdni ponownie wyrównali.

W 59. minucie Grøndahl rzucił z karnego na 31:29 i Füchse było bardzo blisko półfinału. Czas wziął Xavier Pascual, a po time-oucie Hesham zaliczył skuteczną akcję. Nicolej Krickau również poprosił o czas. Po wznowieniu Gidsel stracił posiadanie, a piłki na wagę awansu nie wykorzystał Martinović. Max-Schmeling-Halle czekał konkurs siódemek.

Veszprém zaczęło nieudaną próbą Descata. Skutecznie odpowiedział Lichtlein. Dla Węgrów trafił Elisson. Następnie Freihofer pokonał Appelgrena. Do rzutu podszedł Remili, ale Milosavljev okazał się lepszy. Zrewanżował się Corrales, zatrzymując Teiguma. Hesham wykonał swoje zadanie, podobnie jak Grøndahl. Ali Zein trafił, ale decydującą siódemkę wykonywał Gidsel. Duńczyk się nie pomylił, dzięki czemu Füchse po raz drugi z rzędu zameldowało się w turnieju Final Four. 

W dwumeczu padł rezultat 69:68. 

Aalborg – Sporting CP 37:36 (18:17)
Wynik wieczornej konfrontacji otworzył Mads Hoxer. Sporting po początkowych problemach dogonił gospodarzy, którzy w międzyczasie zbudowali dwubramkowy zapas. W 10. minucie Portugalczycy po raz pierwszy objęli prowadzenie i szybko je powiększyli (6:4). Po kwadransie Aalborg wyrównał stan rywalizacji. 

Lizbona mogła odzyskać przewagę, ale przeszkadzał w tym golkiper rywali, Niklas Landin. Jednak nawet wybitny Duńczyk ugiął się pod naporem Sportingu i w 23. minucie było 13:11 dla przyjezdnych. W następnych akcjach miejscowi mieli więcej szczęścia i nie tylko odrobili straty, ale na odpoczynek schodzili z minimalnym prowadzeniem.

Drugą połowę lepiej rozpoczął Aalborg, zwiększając kapitał do trzech goli. I choć był to ledwie początek drugiej półgodziny, to konsekwencja w poczynaniach Duńczyków umożliwiła im utrzymanie Sportingu na dystans aż do końca. Portugalczycy tylko dwukrotnie łapali kontakt, w tym po raz ostatni w 60. minucie, ale na remis było już za późno. Aalborg tryumfował w dwumeczu 68:67.

Barcelona – HBC Nantes 31:21 (15:12)
Goście rozpoczęli od dwubramkowego prowadzenia. Barca wyrównała, ale Francuzi ponownie odskoczyli na plus dwa. Katalończycy zdołali dogonić przeciwników dopiero w 18. minucie, a w 22. niezawodny Aleix Gomez wyprowadził Blaugranę na 11:10. Dobra końcówka drugiego kwadransa umożliwiła gospodarzom wyjście na 15:12.

Po przerwie Duma Katalonii systematycznie zwiększała zapas (18:13, 21:15). W 46. minucie stało się jasne, że Nantes pożegna się z tegoroczną edycją Ligi Mistrzów w kiepskim stylu. Ostatecznie Bretończycy przegrali różnicą aż dziesięciu goli, a w dwumeczu polegli 51:63.

Fot. Patryk Ptak