
2026-04-29 20:52:25
Dominik Gruchała
LM: zacięte zawody w Lizbonie, obrońca tytułu potwierdza wysoką formę
Dwa pierwsze ćwierćfinały tegorocznej edycji EHF Champions League zostały rozegrane w Segedynie i Lizbonie. Gospodarze spotkań mieli jasny cel: pokonać wyżej notowanych rywali i wypracować zaliczki, które realnie przybliżą do awansu do najlepszej czwórki.
W lizbońskiej Pavilhao Joao Rocha tamtejszy Sporting gościł zespół z Aalborga. To już trzecia potyczka tych ekip w bieżącym sezonie, a dotychczasowy bilans wynosił 1:1. W drugim środowym pojedynku Pick Szeged podejmował obrońcę trofeum z Magdeburga. Gladiatorzy niedawno rywalizowali z Madziarami w grupie B, dwukrotnie udowadniając swoją wyższość.
OTP Bank-PICK Szeged – SC Magdeburg 28:35 (14:15)
Pick przyzwyczaił do solidnych otwarć bez względu na klasę przeciwnika. I faktycznie, w pierwszych minutach Madziarze prezentowali się bardzo dobrze, ale Magdeburg wkrótce poprawił obronę, a atak dołożył swoje. W 12. minucie Gladiatorzy prowadzili 8:4, a po kwadransie już 10:5. Miejscowi rzucili się do odrabiania strat i po doskonałym fragmencie złapali kontakt. Do przerwy minimalnie lepsi byli przyjezdni.
Na celny rzut Smarasona Magdeburg odpowiedział z nawiązką, wychodząc na 17:15. Szeged ponownie podjął próbę dogonienia rywali, ale zawiodła koncentracja, co Gladiatorzy skrzętnie wykorzystali, zwiększając dystans do czterech trafień. W 46. minucie goście byli już na plus sześć (26:20). Pick nie zdołał się podnieść, finalnie przegrywając 28:35.
Bardzo dobrze w szeregach Niemców zaprezentował się Sergey Hernandez, notując skuteczność obron na poziomie 28 procent. Chociaż jego zespół poległ, to powody do zadowolenia mógł mieć Mario Sostarić, autor 9 bramek dla Szeged.
Sporting Lizbona – Aalborg Handbold 31:31 (16:16)
Portugalczycy od początku próbowali szybko atakować, a Allborg, niczym doświadczony strateg, konstruował akcje dokładnie i bez pośpiechu. Skandynawowie zaczęli budować przewagę (7:4) i choć zapasu nie powiększali, to kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Sporting nie kapitulował i ambitnie uprzykrzał grę rywalom. Wysiłek gospodarzy został nagrodzony tuż przed przerwą, kiedy to Kiko Costa całkowicie zminimalizował straty.
Zaraz po pauzie drugi z braci Costa, Martim, dał swojemu zespołowi prowadzenie. Lwy złapały wiatr w żagle, notując znakomitą serię (22:17). Aalborg męczył się w ataku, na co duży wpływ miał bramkarz Sportingu, Andre Kristensen. Mimo to zapas Lizbony malał, a w 55. minucie stopniał do zera. W emocjonującej końcówce żadna z drużyn nie potrafiła odwrócić wyniku na swoją korzyść i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.
Kiko Costa skończył spotkanie z dorobkiem 12 trafień. W zespole gości błysnął Thomas Arnoldsen, rzucając dla Aalborga 8 goli.
Fot. Patryk Cudzik
| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Mario Sostarić | 91 |
| 2 | Kamil Syprzak | 84 |
| 3 | Mathias Gidsel | 77 |
| 4 | Filip Kuzmanovski | 72 |
| 5 | Martim Costa | 72 |
| 6 | Lasse Bredekjaer Andersson | 70 |
| 7 | Aymeric Minne | 69 |
| 8 | Nedim Remili | 68 |
| 9 | Francisco Costa | 64 |
| 10 | Orri Freyr Þorkelsson | 64 |
| 11 | Simon Jeppsson | 60 |
| 12 | Valero Rivera Folch | 59 |
| 13 | Elohim Prandi | 57 |
| 14 | Filip Glavaš | 57 |
| 15 | Sigvaldi Bjørn Gudjonsson | 56 |
| 16 | Thomas Arnoldsen | 56 |
| 17 | Jack Thurin | 55 |
| 18 | Luka Lovre Klarica | 55 |
| 19 | Ludovic Fabregas | 54 |
| 20 | Magnus Soendenaa | 54 |
| 21 | Melvyn Richardson | 53 |
| 22 | Sergei Kosorotov | 52 |
| 23 | Luis Frade | 51 |
| 24 | Miha Zarabec | 51 |
| 25 | Omar Yahia | 51 |















