
2026-04-02 22:34:22
Oliwier Staniszewski
Cztery bramki straty po meczu z Lizbonie. Ale Nafciarze przegrywali już różnicą dziesięciu trafień
Polskie drużyny rozegrały swoje pierwsze mecze w fazie play-off Ligi Mistrzów EHF. Orlen Wisła Płock niestety uległa Portugalskiemu Sportingowi na wyjeździe, przegrywając (33:29). Już za tydzień czeka nas rewanż w Orlen Arenie.
W czwartkowy wieczór, rozegrane zostały kolejne spotkania fazy Play-off Ligi Mistrzów EHF. Po przegranym dla Iskry Kielce spotkaniu w Szeged, przenosimy się do Portugalskiej Lizbony gdzie tutejszy Sporting podejmie mistrzów Polski. Jedno dzisiaj natomiast jest pewne, obie drużyny zrobią wszystko by odnieść zwycięstwo i ze spokojniejszą głową oraz przewagą punktów, podjeść do rewanżu.
Pierwsza połowa zmagań w stolicy Portugalii rozpoczęła się od trafienia Costy. Nieco później na korzyść Nafciarzy, odpowiedział Melvyn Richardson (1:1). Kolejne minuty spotkania przebiegały dość spokojnie, a walka była wyrównana. Na parkiecie świetnie spisywał się Mitka Janc, który we wspomnianym czasie zanotował dwa trafienia (3:3). W okolicach dziesiątej minuty, gospodarze przejęli inicjatywę na parkiecie. Dość szybko odskoczyli Wiśle na +3. Z czasem nie było lepiej, wręcz przeciwnie Sporting stale powiększał swą przewagę. W dwudziestej minucie prowadzili, aż sześcioma trafieniami (13:7). Największa zmorą gości w tym meczu był zdecydowanie ALY ABDELMOTALEB. Bramkarz Portugalskiego klubu, w pierwszych 30 minutach zaliczył 6 skutecznych parad. Dzięki jego obecności, reszta drużyna mogła sukcesywnie powiększać przewagę. Warto wspomnieć również o ÞORKELSSONIE, który w pierwszej połowie był na parkiecie najskuteczniejszym strzelcem. Gospodarze nie przystali mistrzom Polski nawet na chwilę, utrzymywali poziom do ostatnich minut gry. Ostatecznie pierwsze dwa kwadranse na półwyspie iberyjskim, zakończyły się siedmiobramkowym prowadzeniem Sportingu (19:12).
Druga połowa polsko-portugalskiej batalii, rozpoczęła się od niemałej pogoni Płockiej drużyny za wynikiem. Aktywny na parkiecie był wówczas Zarabec. Mimo zdobywanych punktów, gospodarze nie pozostawali bez odpowiedzi. Portugalska wciąż dokładała kolejne trafienia na swoje konto. Po około dziesięciu minutach walki, tablica świetlna wskazywała wynik 25:19. Nieco później znów pojawiła się nadzieja, gdyż wiślacy stale walczyli o pomniejszenie starty. Drużyna z Lizbony przez siedem minut nie dołożyła żadnego trafienia, mając 27 bramek mogli obawiać się Płockiej Wisły. Ci byli bardzo blisko, gdyż pomniejszyli przewagę rywali do 4 trafień, jednakże nawet taka skuteczność, nie dała Wiśle upragnionego remisu. Mimo wszystko warto wspomnieć o Michale Daszku, który rozgrywał fantastyczne zawody. W drużynie gospodarzy natomiast, istnym fenomenem byli bracia Costa. To oni tak na prawdę byli architektami całego meczu. Obaj rozgrywający rzucili, az 9 bramek a ich grę oglądało się fenomenalnie. Obie drużyny wiedziały jak ważna jest stawka tego meczu, dlatego też Sporting robił wszystko by straty powiększać a Wisła wręcz przeciwnie. Ostatecznie bój w Lizbonie zakończył się czterobramkową przewagą drużyny gospodarzy (33:29).
Sporting C.P. - Orlen Wisła Płock 33:29 (19:12)
fot. Orlen Superliga/inf. prasowa
Tweet| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Mario Sostarić | 91 |
| 2 | Kamil Syprzak | 84 |
| 3 | Mathias Gidsel | 77 |
| 4 | Filip Kuzmanovski | 72 |
| 5 | Martim Costa | 72 |
| 6 | Lasse Bredekjaer Andersson | 70 |
| 7 | Aymeric Minne | 69 |
| 8 | Nedim Remili | 68 |
| 9 | Francisco Costa | 64 |
| 10 | Orri Freyr Þorkelsson | 64 |
| 11 | Simon Jeppsson | 60 |
| 12 | Valero Rivera Folch | 59 |
| 13 | Elohim Prandi | 57 |
| 14 | Filip Glavaš | 57 |
| 15 | Sigvaldi Bjørn Gudjonsson | 56 |
| 16 | Thomas Arnoldsen | 56 |
| 17 | Jack Thurin | 55 |
| 18 | Luka Lovre Klarica | 55 |
| 19 | Ludovic Fabregas | 54 |
| 20 | Magnus Soendenaa | 54 |
| 21 | Melvyn Richardson | 53 |
| 22 | Sergei Kosorotov | 52 |
| 23 | Luis Frade | 51 |
| 24 | Miha Zarabec | 51 |
| 25 | Omar Yahia | 51 |















