
2026-03-12 22:19:17
Dominik Gruchała
Aalborg bez taryfy ulgowej dla Veszprém, Nantes lepsze od lidera
Czwartek był ostatnim dniem rozgrywek grupowych tegorocznej kampanii. W szranki stanęły ze sobą ekipy z grupy A. Niektórzy grali już tylko o prestiż, inni natomiast mieli do zrealizowania konkretne cele.
W norweskim Trondheim występujący w roli gospodarza Kolstad gościł kielecką Industrię. Veszprém w meczu kolejki konfrontowało się z Aalborgiem. Niezagrożony lider tabeli z Berlina podejmował Nantes, a Sporting przed własną publicznością testował potencjał Dinama.
GRUPA A
Kolstad Handball – Industria Kielce 26:27 (14:13)
One Veszprém HC – Aalborg Handbold 33:38 (16:20)
Węgrom zależało, żeby dobrze wejść w mecz. Szybko zbudowali dwubramkową zaliczkę, którą Aalborg odrobił w 8. minucie. Żywe tempo i składne akcje uatrakcyjniały pojedynek. W 21. minucie Veszprém zdołało odskoczyć na plus cztery (15:11), jednak w tym przypadku Duńczycy nie tylko zniwelowali stratę, ale i wyraźnie wyszli na czele (19:15). Po pierwszej połowie Skandynawowie zmierzali po zwycięstwo.
Gospodarze bardzo nie chcieli tego spotkania przegrać, więc po pauzie ruszyli do ataku. Kilkukrotnie łapali kontakt, ale Duńczycy nie pozwalali się doścignąć. Wkrótce odbudowali zapas sprzed przerwy (28:24) i już do końca nie odpuścili miejscowym. Aalborg zwyciężył w Veszprém 38:33.
Füchse Berlin – HBC Nantes 34:37 (14:15)
W pierwszym kwadransie stroną dominującą było Füchse, ale zawodnicy Nantes nie dali się stłamsić. Dobrze zarządzali meczem, dzięki czemu Berlin nie mógł odjechać. Lider tabeli miał coraz większe problemy w ataku, natomiast po drugiej stronie parkietu nie narzekali na skuteczność. W 26. minucie Francuzi dość niespodziewanie prowadzili 14:11, jednak po trzydziestu minutach Lisy były na kontakcie.
W drugiej odsłonie Füchse biło głową w mur. Nantes dobrze broniło i swoje dokładało w ofensywie. W 52. minucie Bretończycy byli na plus trzy (30:27). Mimo nieustępliwości Lisów gościom udało się zdobyć Max-Schmeling-Halle.
Sporting Lizbona – Dinamo Bukareszt 30:29 (14:13)
W pierwszych minutach Dinamo stawiało opór, ale z akcji na akcję coraz lepiej radzili sobie Portugalczycy. W 14. minucie Sporting wygrywał już 11:5. Bukareszt podjął rękawicę i tuż przed przerwą doprowadził do remisu, jednak na odpoczynek schodził minimalnie przegrywając.
Po zmianie stron Lizbona wyszła na 19:16. Rumuni walczyli dzielnie. Dużym wsparciem była dla nich grupa kibiców z Bukaresztu, której doping niósł się po portugalskiej hali. W 46. minucie podopieczni Paulo Pereiry wyrównali na 20:20, a w 57. to oni byli lepsi (28:27). Pomimo ambitnej postawy Dinamo nie udało się wywieźć ze stolicy Portugalii choćby punktu. Sporting tryumfował 30:29.
Fot. Patryk Cudzik
Tweet| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Mario Sostarić | 91 |
| 2 | Kamil Syprzak | 84 |
| 3 | Mathias Gidsel | 77 |
| 4 | Filip Kuzmanovski | 72 |
| 5 | Martim Costa | 72 |
| 6 | Lasse Bredekjaer Andersson | 70 |
| 7 | Aymeric Minne | 69 |
| 8 | Nedim Remili | 68 |
| 9 | Francisco Costa | 64 |
| 10 | Orri Freyr Þorkelsson | 64 |
| 11 | Simon Jeppsson | 60 |
| 12 | Valero Rivera Folch | 59 |
| 13 | Elohim Prandi | 57 |
| 14 | Filip Glavaš | 57 |
| 15 | Sigvaldi Bjørn Gudjonsson | 56 |
| 16 | Thomas Arnoldsen | 56 |
| 17 | Jack Thurin | 55 |
| 18 | Luka Lovre Klarica | 55 |
| 19 | Ludovic Fabregas | 54 |
| 20 | Magnus Soendenaa | 54 |
| 21 | Melvyn Richardson | 53 |
| 22 | Sergei Kosorotov | 52 |
| 23 | Luis Frade | 51 |
| 24 | Miha Zarabec | 51 |
| 25 | Omar Yahia | 51 |















