2025-02-20
20:45:00

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
20:45:00

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

33:32
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

32:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

33:30
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

26:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

31:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

26:35
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

32:33
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06

26:35
0:0


Zobacz więcej



2026-03-11 20:32:16
Jan Gąsior

Comeback Wisły na koniec fazy grupowej! Nafciarze z wyszarpanym remisem

Horror w końcówce z częściowym happyend'em w Płocku! Wiślacy, po wielkim powrocie, remisują w niezłym stylu z Pickiem Szeged.

Wisła ma już pewne trzecie miejsce w grupie, ale chciała rywalizację grupową zakończyć we własnej hali z przytupem. Ich oponentem było Pick Szeged. Węgrzy cały czas byli na marginesie między lokatami 4-6. Oczywiście, czwarta byłaby dla nich najlepsza, ale zadanie nie było łatwe. Musieli pokonać Nafciarzy i tak patrząc na rywali w późniejszych spotkaniach. Mimo to, ich celem był też rewanż na Wiśle, bo ta pokonała ich we własnej hali jednym oczkiem (34:33). Czekał nas, więc zażarty pojedynek!

Lepiej w spotkanie weszli goście. Dobrze spisywał się trzydziestoletni Imanol Garciandia, który zanotował dwa z pierwszych trzech trafień gości. Dla Wisły w tym czasie, dał radę tylko raz trafić Mitja Janc (3:1). Było widać, jak graczom z Segedynu zależy na tym spotkaniu, by przypadkiem nie zająć dopiero szóstej lokaty w grupie. Atakowali bardzo zaciekle, skrupulatnie oddalając się od miejscowych. Dopiero po dobrych kilku minutach, doping "Niebieskiej Ściany" w końcu zaczął naprawdę uderzał w gości, bo Ci zaczęli popełniać błędy. Wisła nie miała z tym tak dużego problemu i co wiadome, czuli wsparcie. Zaczęli grać bramkę za bramkę z Pickiem, co zwiększyło dynamikę tych zawodów. W końcu udało się Wiślakom dopiąć swego! Pod sam koniec pierwszej części, a dokładniej w dwudziestej dziewiątej minucie, piłkę w siatce gości umieścił nie kto inny, jak Abel Serdio! Wrzawa na Orlen Arenie naprawdę wzrosła, a u graczy gości pojawiła się nerwówka. Mimo to, stuprocentową skuteczność miał Marin Jelinić. Nie pomylił się, także w swej ostatniej próbie przed przerwą i wyprowadził Pick na jednobramkowe prowadzenie. Taka mała różnica, zapowiadała nam dużo dobrego handballowego rzemiosła w drugiej części tego spektaklu.

A ta rozpoczęła się najlepiej jak mogła dla gości. Do siatki obstawionej przez norwesko-chorwacki duet goalkeeperów (Bergerud - Alilović), trafiali m.in Toto czy wspomniany chwilę wcześniej Jelinić. Mieliśmy, więc trzybramkową zaliczkę gości. Ci, dalej przecież zaciekle walczyli o czołową czwórkę... Wisła próbowała, ale pojawił się duży brak konsekwencji w porównaniu z drugim kwadransem pierwszej części. Węgrzy wykorzystywali to w sposób brutalny. Przewaga urosła do czterech goli. W barwach gospodarzy, ciężko było doszukiwać się fantastycznych występów. Jakkolwiek uciągnąć wagę tego meczu chcieli rozgrywający, ale nawet piłka była tego dnia po stronie gości  (24:20). Jednak, gdy do końca został kwadrans, zaiskrzyły się oczy wielu graczy z Płocka. Zachęcili się nawzajem do walki, nawiązując ją z rywalem. Najpierw udało się zniwelować straty do dwóch oczek. Potem udało się uciec gościom, ale Orlen Wisła nie odpuściła i po golu Richardsona, cztery minuty przed końcem złapała kontakt (28:27)! Cała hala w mazowieckim drżała z emocji. Trzy minuty przed końcem do karnego podszedł zawodnik z Segedynu, Szilagyi. I... nie wykorzystał go! Dzięki temu, kontrę na gola zamienił Kosorotov - mieliśmy po dwadzieścia osiem! Przez kolejną minutę, obie ekipy dorzuciły po razie. Sześćdziesiąt sekund przed końcem, mieliśmy remis 29:29, a piłkę posiadali goście. Dwadzieścia sekund przed końcem, rewelacyjnym golem popisał się Lazar Kukić! Oznaczało to, że Wiśle została walka o remis. Time-out zarządził Xavi Sabate, a my czekaliśmy, które karty z rękawa wyjął hiszpański szkoleniowiec. W trakcie tej akcji, wyrzucony na dwie minuty został Karalash. Wisła miała siedem sekund gry w przewadze. I... w ostatniej sekundzie, trafił Melvyn Richardson! Patrząc na to, jak układał się ten mecz, Nafciarze mogli traktować ten wynik jak zwycięstwo!

Orlen Wisła Płock - Pick Szeged 30:30 (14:15).

Fot: Orlen Superliga / Biuro Prasowe