
2026-03-11 20:32:16
Jan Gąsior
Comeback Wisły na koniec fazy grupowej! Nafciarze z wyszarpanym remisem
Horror w końcówce z częściowym happyend'em w Płocku! Wiślacy, po wielkim powrocie, remisują w niezłym stylu z Pickiem Szeged.
Wisła ma już pewne trzecie miejsce w grupie, ale chciała rywalizację grupową zakończyć we własnej hali z przytupem. Ich oponentem było Pick Szeged. Węgrzy cały czas byli na marginesie między lokatami 4-6. Oczywiście, czwarta byłaby dla nich najlepsza, ale zadanie nie było łatwe. Musieli pokonać Nafciarzy i tak patrząc na rywali w późniejszych spotkaniach. Mimo to, ich celem był też rewanż na Wiśle, bo ta pokonała ich we własnej hali jednym oczkiem (34:33). Czekał nas, więc zażarty pojedynek!
Lepiej w spotkanie weszli goście. Dobrze spisywał się trzydziestoletni Imanol Garciandia, który zanotował dwa z pierwszych trzech trafień gości. Dla Wisły w tym czasie, dał radę tylko raz trafić Mitja Janc (3:1). Było widać, jak graczom z Segedynu zależy na tym spotkaniu, by przypadkiem nie zająć dopiero szóstej lokaty w grupie. Atakowali bardzo zaciekle, skrupulatnie oddalając się od miejscowych. Dopiero po dobrych kilku minutach, doping "Niebieskiej Ściany" w końcu zaczął naprawdę uderzał w gości, bo Ci zaczęli popełniać błędy. Wisła nie miała z tym tak dużego problemu i co wiadome, czuli wsparcie. Zaczęli grać bramkę za bramkę z Pickiem, co zwiększyło dynamikę tych zawodów. W końcu udało się Wiślakom dopiąć swego! Pod sam koniec pierwszej części, a dokładniej w dwudziestej dziewiątej minucie, piłkę w siatce gości umieścił nie kto inny, jak Abel Serdio! Wrzawa na Orlen Arenie naprawdę wzrosła, a u graczy gości pojawiła się nerwówka. Mimo to, stuprocentową skuteczność miał Marin Jelinić. Nie pomylił się, także w swej ostatniej próbie przed przerwą i wyprowadził Pick na jednobramkowe prowadzenie. Taka mała różnica, zapowiadała nam dużo dobrego handballowego rzemiosła w drugiej części tego spektaklu.
A ta rozpoczęła się najlepiej jak mogła dla gości. Do siatki obstawionej przez norwesko-chorwacki duet goalkeeperów (Bergerud - Alilović), trafiali m.in Toto czy wspomniany chwilę wcześniej Jelinić. Mieliśmy, więc trzybramkową zaliczkę gości. Ci, dalej przecież zaciekle walczyli o czołową czwórkę... Wisła próbowała, ale pojawił się duży brak konsekwencji w porównaniu z drugim kwadransem pierwszej części. Węgrzy wykorzystywali to w sposób brutalny. Przewaga urosła do czterech goli. W barwach gospodarzy, ciężko było doszukiwać się fantastycznych występów. Jakkolwiek uciągnąć wagę tego meczu chcieli rozgrywający, ale nawet piłka była tego dnia po stronie gości (24:20). Jednak, gdy do końca został kwadrans, zaiskrzyły się oczy wielu graczy z Płocka. Zachęcili się nawzajem do walki, nawiązując ją z rywalem. Najpierw udało się zniwelować straty do dwóch oczek. Potem udało się uciec gościom, ale Orlen Wisła nie odpuściła i po golu Richardsona, cztery minuty przed końcem złapała kontakt (28:27)! Cała hala w mazowieckim drżała z emocji. Trzy minuty przed końcem do karnego podszedł zawodnik z Segedynu, Szilagyi. I... nie wykorzystał go! Dzięki temu, kontrę na gola zamienił Kosorotov - mieliśmy po dwadzieścia osiem! Przez kolejną minutę, obie ekipy dorzuciły po razie. Sześćdziesiąt sekund przed końcem, mieliśmy remis 29:29, a piłkę posiadali goście. Dwadzieścia sekund przed końcem, rewelacyjnym golem popisał się Lazar Kukić! Oznaczało to, że Wiśle została walka o remis. Time-out zarządził Xavi Sabate, a my czekaliśmy, które karty z rękawa wyjął hiszpański szkoleniowiec. W trakcie tej akcji, wyrzucony na dwie minuty został Karalash. Wisła miała siedem sekund gry w przewadze. I... w ostatniej sekundzie, trafił Melvyn Richardson! Patrząc na to, jak układał się ten mecz, Nafciarze mogli traktować ten wynik jak zwycięstwo!
Orlen Wisła Płock - Pick Szeged 30:30 (14:15).
Fot: Orlen Superliga / Biuro Prasowe
| Lp | Zawodnik | Bramki |
|---|---|---|
| 1 | Mario Sostarić | 91 |
| 2 | Kamil Syprzak | 84 |
| 3 | Mathias Gidsel | 77 |
| 4 | Filip Kuzmanovski | 72 |
| 5 | Martim Costa | 72 |
| 6 | Lasse Bredekjaer Andersson | 70 |
| 7 | Aymeric Minne | 69 |
| 8 | Nedim Remili | 68 |
| 9 | Francisco Costa | 64 |
| 10 | Orri Freyr Þorkelsson | 64 |
| 11 | Simon Jeppsson | 60 |
| 12 | Valero Rivera Folch | 59 |
| 13 | Elohim Prandi | 57 |
| 14 | Filip Glavaš | 57 |
| 15 | Sigvaldi Bjørn Gudjonsson | 56 |
| 16 | Thomas Arnoldsen | 56 |
| 17 | Jack Thurin | 55 |
| 18 | Luka Lovre Klarica | 55 |
| 19 | Ludovic Fabregas | 54 |
| 20 | Magnus Soendenaa | 54 |
| 21 | Melvyn Richardson | 53 |
| 22 | Sergei Kosorotov | 52 |
| 23 | Luis Frade | 51 |
| 24 | Miha Zarabec | 51 |
| 25 | Omar Yahia | 51 |















