2026-01-30 19:20:36
Michał Szpulak

Niemcy pokonują Chorwatów i meldują się w finale Euro 2026!

W pierwszym półfinale Euro naprzeciwko siebie stanęły dwie wielkie reprezentacje. Niemcy w europejskim klasyku zagrały bowiem z Chorwacją. Zwycięzca tego meczu zapewniał sobie przynajmniej srebro.

W zapowiedzi pisaliśmy, że to starcie w fazie medalowej wielkich imprez zdarza się niezwykle rzadko. Ostatnie takie wydarzenie miało miejsce na IO w Atenach, kiedy to lepsi okazali się zawodnicy z Bałkanów w finale olimpijskim wygrywając 26;24. Później widzieliśmy te starcia w fazach grupowych, meczach o miejsca 5-8 czy rundach głównych, ale nigdy o medale.

Czas więc do historii tej jakże wielkiej rywalizacji dopisać kolejny rozdział – ten rozdział nazywa się półfinał Mistrzostw Europy 2026.

Początek należał do Andreasa Wolffa, który obronił rzut z dystansu Tina Lucina. Jednak z rzutem Ivana Martinovicia wielki wilk z Kilonii już sobie nie poradził. Mecz wszedł na wysokie tempo. Bramka za bramkę i szybkie wznowienia. Mario Sostarić rzucił na 3:2, ale błyskawicznie odpowiedział mu Johannes Golla.

W szóstej minucie David Mandić zszedł z kontuzją i Chorwaci mogli zadrżeć. Nie wiadomo co się stało skrzydłowemu i obrońcy ekipy z Bałkanów. Niemcy poprawili nieco obronę i wyprowadzili kontrę po której w 11. minucie Niemcy wyszli na prowadzenie 7:6. Po dwóch minutach jednak Chorwaci weszli na lepszy poziom i rzucili dwie bramki z rzędu ponownie wychodząc na prowadzenie.

Chorwaci przeszli na ustawienie w siedmiu w polu, grali na dwóch obrotowych Nacinovicia i Susnje. Tin Lucin wykończył akcję rzutem z dystansu, jednak Chorwaci zbyt wolno zmieniali i Niemcy rzucali na pustą bramkę. Wynik ciągle był na styku i ani jedni ani drudzy nie potrafili odskoczyć na 2/3 bramki. W 26. minucie miało to miejsce, bo Lukas Zerbe rzucił na 15:13 dla Die Mannschaft. Chorwaci jednak nie składali broni do przerwy. Luka Lovre Klarica i Neron Nacinović sprawili, że po chwili było po 15. Końcówkę jednak lepiej rozegrali Niemcy którzy prowadzili 17:15.

Drugą połowę w chorwackiej bramce rozpoczął Matej Mandić. Miało to pomóc między słupkami w bramce ekipy Kowbojów, bo Dominik Kuzmanović spisywał się przeciętnie. Johannes Golla po chwili wyprowadził kontrę swojej ekipy po której wynik eskalował na trzy bramki do przodu dla Niemców. Chorwaci drugą połowę zaczęli bardzo niestabilnie i elektrycznie w ofensywie. Dodatkowo szczelna niemiecka defensywa nie pozwalała na wiele swoim rywalom.

Johannes Golla po dwóch minutach rzucił na 21:16 i chorwacka twierdza zaczynała się sypać jak domek z kart. Julian Koster kapitalnym rzutem z dystansu podwyższył prowadzenie swojej drużyny na 24:17.

Dagur Sigrurdsson poprosił co prawda o czas, jednak i po nim Chorwaci nie potrafili sforsować bloku defensywnego Niemców, a nawet jak się udało to albo na posterunku był Andreas Wolff, albo Chorwaci mylili się – tak jak Filip Glavas z siedmiu metrów trafił w słupek, a później nie wykorzystał kontry którą wybronił Andreas Wolff. Z drugiej strony Matej Mandić również wyłapał siódemkę Nilsa Liechtleina. Mario Sostarić w 50. minucie rzucił ze skrzydła na 23:27. Szanse jeszcze więc były. Alfred Gislason poprosił o czas. Chorwaci po tym czasie nie zeszli z chęci i zaczęli znowu grać 7-6. Błędy w ataku jednak nie pozwoliły Choratom się zbliżyć i na osiem minut przed końcem meczu było 28:23.

Dominik Kuzmanović też w końcu wszedł na swój optymalny poziom i zaczął łapać piłki. Chorwaci mieli okazję zejść na trzy bramki , do siódemki podszedł Tin Lucin i rzucił na 26:29. Hrvatska wciąż wierzyła, jednak kapitalnej kontry nie wykorzystał David Mandić. Końcówka należała do Niemców którzy meldują się w finale Mistrzostw Europy.

MVP meczu został wybrany Andreas Wolff 

Niemcy – Chorwacja 31:28 (17:15) 

Najwięcej bramek Niemcy: Zerbe 6 

Najwięcej bramek Chorwacja: Lucin 6 

Fot. Mateusz Kaleta