
2026-01-28 19:50:09
Oliwier Staniszewski
Niemcy zagrają o medale. Bolesna porażka Francuzów
W ostatnich spotkaniach, kolejnej fazy mistrzostw Europy EHF, zwycięsko wyszły reprezentacje Niemców oraz Chorwacji. To one zawalczą o tytuł mistrza starego kontynentu.
Środowy wieczór, to bardzo ważne wydarzenie na obecnych mistrzostwach Europy, gdyż to właśnie w owych spotkaniach wyłonione zostaną cztery zespoły, które zawalczą o tytuł mistrza starego kontynentu. Owe batalie rozegrane zostaną w Herning gdzie to Niemcy staną naprzeciw Francuzów oraz w Malmo gdzie Chorwacja spróbuje zatrzymać Węgry. Na chwilę przed meczem, w grupie pierwszej to Germani byli uplasowani na drugiej pozycji, a Trójkolorowi na czwartej. Nie była to jednak bezpieczna przewaga, gdyż zwycięstwo Francuzów dla Niemieckiej reprezentacji oznaczało by walkę o piąte miejsce na turnieju. W grupie drugiej natomiast, Madziarzy walczą tylko i wyłącznie o honor, gromadząc do tej pory tylko dwa punkty. Ich rywale natomiast, po opcjonalnym zwycięstwie w Malmo byliby w grupie na miejscu pierwszym, gdyż do tej pory wygrali wszystkie spotkania. Pojedynki zarówno w Danii jak i Szwecji, zapowiadały się bardzo emocjonująco.
Spotkanie w duńskiej arenie w Herning, rozpoczęło fantastyczne trafienie Grgicia, na rzecz Francuzów odpowiedział rozgrywający FC Barcelony - Dika Mem (1:1). Kolejne minuty meczu, cechowały się dość wyrównaną walką obu zespołów, jednakże to Niemcy potrafili zbudować prowadzenie. W okolicach osiemnastej minuty, Francuzi tracili cztery trafienia do swoich rywali, nie trafiając do siatki przez około pięć minut (11:7). Mimo, iż za sprawą takich zawodników jak Yanis Lenne czy wcześniej wspomniany Mem, Trójkolorowi wciąż powiększali swój dorobek bramkowy, to nie udało im się dogonić Germanów, którzy to identyczną przewagę utrzymali do końca pierwszej połowy spotkania. Bramkarze zarówno po stronie Francuskiej jak i Niemieckiej, nie odegrali zbyt dużej roli. Przez pierwsze trzydzieści minut, zarówno Wolfa jak i Desbonnet, odbili tylko dwie piłki. Ostatecznie pierwsza połowa, zakończyła się czterobramkowym prowadzeniem Reprezentacji Niemiec (19:15).
Kolejne dwa kwadranse na Duńskim parkiecie, rozpoczęło fantastyczne trafienie Juriego Knorra. Ten zawodnik był nie do zatrzymania, zdobył trzy bramki z rzędu i dzięki jego wzorowej grze, Niemcy weszły w drugą połowę trzymając prowadzenie (22:18). Z każdą minutą, scenariusz był identyczny a na Knorra nie było żadnego sposobu. Rozgrywający wciąż był w gazie i dokładał kolejne trafienia (25:21). Jednakże na piętnaście minut przed końcem, Trójkolorowi w końcu zbliży się do rywali. Było to możliwe między innymi dzięki Minne czy Descata, którzy drugą połowę rozgrywali na medal (28:27). Mimo złapanego kontaktu, przez Francuską reprezentacje mogli oni o remisie zapomnieć. Bramkarze - Späth oraz Wolfa wzorowo strzegli niemieckiej bramki, a w parze z nimi szły kolejne trafienia. Niemcy się nie zatrzymywali i tak ciągnęli do końca. Mimo sporego zaangażowania i walki Francuzów, nie udało im się przejść Niemców. Trzeba było uznać iż wyższość. Ostatecznie wszystko zakończył Martens oddając ostatni rzut na bramkę Desbonetta, który co by nie mówić, w owym spotkaniu spisał się wybitnie (38:34).
Niemcy - Francja 38:34 (19:15)
Batalia w Malmo otworzył rozgrywający Orlen Wisły Płock - Zoltán Szita. Kilka sekund później, Načinović wyrównał stan meczu (1:1). Madziarzy już od pierwszych minut, byli wyraźnymi faworytami. To oni dyktowali warunki na parkiecie, co idealnie przekładało się na wynik, gdyż już w siódmej minucie prowadzili czterema trafieniami (6:2). Prowadzenie Węgrów, mogło by się wydawać bardzo bezpieczne, jednakże Chorwaci nie pozostawali bez walki. Świetna dyspozycja innego gracza Płockiej Wisły - Tina Lučina, przyniosła za sobą wiele korzyści dla jego zespołu. Z czasem skuteczność w zespole Madziarów, nie była widoczna już tak jak wcześniej. Dzięki temu po około dwudziestu minutach walki, ich prowadzenie było znacznie zagrożone (12:11). Chorwacja wreszcie wróciła do gry, mogli doprowadzić do remisu. Aczkolwiek nie było im to dane, choć oba zespoły grały na bardzo podobnym poziomie. Ostatecznie pierwsze trzydzieści minut walki, zakończyło się wynikiem 13:15 na korzyść Węgrów. Na drugą połowę, obie drużyny wyszły bardzo walecznie. Jednak ku zaskoczeniu publiczności to Węgry grały pierwsze skrzypce. Powiększyli swe prowadzenie do czterech trafień (18:14). W pewnym momencie, mogło by się wydawać, iż to do nich należało spotkanie w Malmo. Jednak w okolicach czterdziestej minuty, nastąpiło przełamanie. Chorwaci w końcu się przebudzili i znaleźli sposób na Madziarów (21:20). Stuprocentową skutecznością, pochwalić się mógł Šoštarić. Dużą rolę w powrocie zespołu z Bałkanów, odegrał także Luka Klarcia. Na dziesięć minut przed końcem, zwycięstwo leżało w rękach Chorwatów, jednakże nic wtedy nie było pewne. To oni stanęli na miejscu Węgrów z pierwszej połowy, prowadzili ale bardzo na styk. Jednak w tym wypadku, ekipa Dagura Sigurossona nie odpuściła. Wykorzystała błędy rywali i chwilową grę w przewadze, cały czas będąc na +1. Ostatecznie trafienie Mandicia na parkiecie w Malmo, było tym ostatnim który zakończył ten emocjonujący pojedynek. Po mimo ogromnych trudów, zwycięsko z tego starcia wyszła Chorwacja (27:25)
Chorwacja - Węgry 27:25 (13:15)
Tweet