2026-01-25 22:10:33
Jan Gąsior

Helweci na minus! Chorwacja wygrywa na koniec weekendu

Szwajcaria najprawdopodobniej zamknęła sobie szansę na walkę o czołową trójkę grupy drugiej! Helweci ulegli ekipie z Chorwacji 28:24.

Weekend z Mistrzostwami Europy, kończymy w Malmo Arenie, gdzie ekipa Chorwacji, podejmowała Szwajcarów. Dla obu ekip, jest to tak naprawdę mecz o wszystko. Problem jednak zdecydowanie większy mieli Ci drudzy. Spotkanie z Chorwatami, musieli bowiem zwyciężyć, a do tego liczyć na potknięcia rywali w ostatniej rundzie, jeśli chcieli jeszcze realnie bić się o awans. Zawodnicy z Bałkanów, byli w lepszej sytuacji, bo w razie zwycięstwa, dołączyli by do czołowej trójki, która posiada po cztery oczka. Waga meczu, była więc ogromna. Zapowiadało się wielkie widowisko.

Po osiemdziesięciu sekundach, pierwsze trafienie zaliczył Manuel Zehnder, grający dla reprezentacji Szwajcarii. Zawodnicy, którzy tego dnia byli przywdziani w niebieskie trykoty, lecz na ogół grają w kraciastych koszulkach, mieli wielkie problemy z przeprowadzeniem składnej akcji. Nie mieli kompletnie pomysłu na umieszczenie piłki w siatce, a dodatkowo grali jednego mniej poprzez dwuminutowe wykluczenie. Do pustej bramki, trafił bramkarz Szwajcarii, Portner. Po siedmiu minutach, nadal Chorwacja nie otworzyła swojego konta bramkowego (3:0). Mylili się w ataku między innymi Srna, czy też Cindrić. Dopiero w dziesiątej minucie, ten drugi, trafił. Na tablicy wyników mieliśmy rezultat 4:1. Mimo pierwszej bramki, szkoleniowiec nacji tysiąca wysp, poprosił o przerwę taktyczną. Po tym momencie, trafili po raz drugi, ale dłużni nie byli im Helweci, rzucając piątą bramkę. Wspierani przez dużą ilość fanów Chorwaci, zaczęli się rozpędzać. Z wyniku 5:2, zrobiło nam się zaledwie 6:5 po kwadransie gry. Kłopot dla Szwajcarów nadszedł w osiemnastej minucie, gdy brutalnego ataku na twarz rywala, dopuścił się ich lider, Lenny Rubin. W pierwszym momencie, wyglądało to nawet na czerwoną kartkę. Finalnie, upiekło się graczom z Alp, bo Rubin obejrzał tylko dwa podniesione palce, co równało się z dwoma minutami kary. Ten, co by nie mówić, krótki czas, bez szefa ofensywy, to istny koszmar dla Szwajcarii. Stracili prowadzenie, a do tego sami zaczęli ulegać rywalom dwoma bramkami (9:7). Ta różnica zaczęła się utrzymywać przez kolejne minuty, Chorwacja zdecydowanie lepiej radziła sobie też z racji gorącego wsparcia wielu zgromadzonych fanów. Szwajcarzy nadążali za ich tempem, ale nie potrafili odzyskać dominacji z początku meczu. Już do końca pierwszej części, drużyna Chorwatów, nie zmniejszyła przewagi, grając z Helwetami gol za gol. Finalnie pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 13:11.

Druga część tej batalii, rozpoczęła się bardzo wyrównanie. Po trzech minutach, dla Szwajcarii trafił Gino Steenaerts i już byli na kontakcie z reprezentantami Chorwacji. Ci nie chcieli odpuszczać i pomimo gry jednego mniej w następnych minutach, umocnili się na prowadzeniu. Tym razem ich przewaga wynosiła już trzy oczka, po bramce Glavasa (16:13). Kryzys Helwetów trwał w najlepsze. Niestety, dla emocji tego spotkania, drużyna spoza Unii Europejskiej, traciła już siły, coraz mocniej odpuszczając. Przypomnijmy, że z początku prowadzili nawet 5:1, a Chorwacja pierwszy raz trafiła w dziesiątej minucie. Sytuacja jednak się na tyle obróciła, że osiemnaście minut przed końcem meczu, przegrywali 20:15. Zryw u Helwetów nadszedł w najmniej oczekiwanym momencie. Nie trwał jednak za długo. Zdołali odrobić dwie bramki, lecz wtedy ich przeciwnicy, znów się przebudzili. Chorwacja odpowiedziała i po raz kolejny mieli mocną, czterobramkową przewagę (23:19). Osiem minut przed końcem, znać o sobie dał Zehnder, wykorzystując pewnie siódemkę. Była to już jedna z ostatnich szans na powrót do tego meczu, gdy na tablicy świetlnej widniał wynik 24:22. Pięć minut przed końcem, na ponowne +4 wskoczyli Chorwaci, po bramce bezbłędnego tego dnia Filipa Glavasa. Moment później, do siatki Szwajcarów wpadła kolejna piłka i mecz wydawał się już rozstrzygnięty. Wtedy o przerwę poprosił poddenerwowany szkoleniowiec Szwajcarii, łudząc się jeszcze o idealną końcówkę (27:22). Zamiast tego, jego gracze oddali, wręcz prosto w ręce piłkę Kuzmanoviciowi. Oznaczało to już koniec marzeń o zwycięstwie, bo sto osiemdziesiąt sekund, to zwyczajnie za mało. Finalnie, wieczorne zawody w Malmo Arenie, zakończyły się rezultatem 28:24.

Zawodnikiem meczu został bramkarz Chorwacji, Dominik Kuzmanovic.

Chorwacja - Szwajcaria 28:24 (13:11).