2026-01-25 19:48:48
Jan Gąsior

Ależ mecz Islandczyków! Szwecja z pierwszą porażką na Euro

Tego chyba nikt się nie spodziewał! Wyśmienity spektakl w wykonaniu reprezentacji Islandii, która zmiażdżyła, dotychczas niepokonaną Szwecję! Wikingowie wskoczyli na pozycję lidera grupy drugiej.

Szwedzi, to drużyna wyjątkowa. Wspierana przez masę ludzi na tym turnieju, w końcu zawsze taka rola gospodarza. Ale oprócz tego, nie przegrali jeszcze żadnego meczu na tym Euro. Przeszkodzić im w tym pięknym planie, postanowiła reprezentacja Islandii. Ci chcieli za wszelką cenę odbić się po porażce z Chorwatami. W grupie drugiej fazy zasadnicej, czekało nas zaciekłe, nordyckie widowisko.

Mecz rozpoczął się bardzo defensywnie. Przez ponad trzy minuty nie oglądaliśmy żadnych trafień. Było też, dość agresywnie, bo już na samym początku, dwie minuty na ławce kar spędził Szwed, Felix Claar. Siódemki też nie były wykorzystywane. Po stronie Szwecji bronił Appelgren, a w Islandzkiej bramce, Viktor Hallgrimsson. Dopiero, po upływie ponad dwustu sekund, trafił Magnusson. Odpowiedzieli na to błyskawicznie Szwedzi, wyrównując wynik meczu (1:1). Następne minuty, to już Islandzkie show. Wikingowie, mimo gry w osłabieniu, objęli dwubramkowe prowadzenie. Na 3:1, trafił Kristjansson. Na kontakcie Szwedzi byli dzięki trafieniu Bergendhala (3:2). Gdy Islandia poczuła oddech rywali na swych plecach, zaczęli się mylić. W końcu reprezentacja Niebiesko-Żółtych, miała sytuację na wyrównanie. Ale sami, też się trudzili w ataku, tracąc dwie piłki z rzędu. To otworzyło Islandczykom drogę, do ponownego budowania przewagi. Do siatki Appelgrena, trafił m.in Smarason oraz Elisson.  Po trzynastu minutach, zrobiło się 8:5 dla Islandczyków, co poskutkowało irytacją szkoleniowca Szwecji. Poprosił o przerwę. Ta trochę dała, bo gospodarze tego turnieju, zaczęli dotrzymywać kroku oponentom. Gra nam się wyrównała, przez co, gdy minął ponad kwadrans, mieliśmy 9:7. 

Drugie piętnaście minut, dość irracjonalnie rozpoczęli arbitrzy z Norwegii. Gislason został ukarany dwoma minutami kary za... symulowanie. Problem w tym, że to szwedzki rozgrywający, Sandell, ewidentnie faulował w ataku. Z tą decyzją nie mógł też się pogodzić trener Gudjonsson, który otrzymał na swe konto, żółty kartonik. Nawet z karą jednak, gra Islandczykom, po prostu się kleiła. Z dwóch bramek przewagi, zrobiło się, aż pięć (13:8). W dwudziestej minucie, Bergendahl, popełnił dosyć ostry faul, trafiając przy kryciu w twarz Smarasona. Sędziowie podjęli decyzję, że obejrzą tą sytuację na wideoweryfikacji. Trwało to dość długo, aż w końcu Oscar Bergendahl, został wykluczony z gry na dwie minuty. Dali sobie radę gospodarze, bo stracili jedynie jedno oczko przez sto dwadzieścia sekund. Nie rzucili jednak nic, przez co mieliśmy już 14:8. Malmo Arena, nie przestawała wierzyć. Dzięki wsparciu kibiców, trafił Darj, niwelując stratę do pięciu goli (14:9). Siła Kristjanssona tego wieczoru, nie dawała jednak spokoju Szwedzkim kibicom. Miał skuteczność stuprocentową, co naprawdę budzić mogło niepokój również u zawodników gospodarzy. Oni nie potrafili sobie po prostu z nim poradzić. Islandczyk rozkręcał się coraz bardziej. Dwie minuty przed syreną kończącą pierwszy akt tego widowiska, trafił nadzwyczaj efektownie. Było to już jego siódme trafienie (18:12). Jakże było to imponujące, że ten gracz miał na swym koncie... ponad jedną trzecią trafień swej ekipy! Islandia mogła jednak tą przewagę jeszcze powiększyć. Rozegrali w ostatnich sekundach fantastyczną akcję, ale piłkę wybronił Palicka. Z kontry poszli Szwedzi... też nie trafili. Zostało piętnaście sekund, z piłką byli Islandczycy. Zepsuli akcję po raz kolejny, a na koniec Lukas Sandell próbował pokonać Hallgrimssona, ale fatalnie przestrzelił. Pierwsza połowa zakończyła się więc wysokim prowadzeniem Islandii (18:12).


Drugą połowę, lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy pierwsze pięć minut wygrali stosunkiem 2:1. Niestety, w tym czasie ucierpiał też Claar, który musiał opuścić parkiet z urazem. Bez niego, też dobrze radzili sobie Szwedzi. Karlsson wykorzystał błąd Smarasona, przejmując upuszczoną piłkę. Straty wynosiły już tylko cztery oczka. Palicka i spółka, obrali sobie za cel, skrupulatne zmiejszanie swojej straty. Tak też się działo. Wspomniany w poprzednim zdaniu doświadczony goalkeeper, przepięknie interweniował w czterdziestej minucie. Jego koledzy w ataku, grali również fenomenalnie. Gdy różnica zaczęła już wynosić tylko dwie bramki, reagować musiał szkoleniowiec Wikingów (21:19). Czekaliśmy z wypiekami na twarzach, żeby zobaczyć, co po przerwie pokażą Islandczycy. Zamiast trafić... stracili piłkę, a z kontry, trafił wracający po kilku minutach przerwy Claar. Szwecja złapała, więc kontakt ze swymi przeciwnikami. W Malmo Arenie zrobiło się gorąco. Szwedzi dalej potrzebowali bramek, a Islandia, szczelniejszej linii defensywnej. W normie dalej mieścił się Kristjansson, który się nie mylił. Rzucił do siatki rywali, po raz dziewiąty. Dalej w stu procentach skuteczności. Przewaga Islandii wzrosła do trzech goli. Do końca meczu został zaledwie kwadrans (23:20).

Islandia już nie była w przestoju. Znów robiła swoje, tak jak w pierwszej części. Tym razem, Szwedzi grali lepiej, dzięki czemu mieliśmy najbardziej wyrównane spotkanie, jak tylko się dało. Poziom gry wszedł na najwyższy stopień. Znów w linii bramkowej Islandii, fenomenalnie interweniował Hallgrimsson. Były gracz Orlen Wisły Płock, dobrze chronił resztę swojej kadry, przed wyrównaniem przez Szwecję. Do tego, ponownie w ataku, wymieniany w tym tekście wielokrotnie Kristjansson, po prostu fruwał. Przewaga kraju ze stolicą w Rejkiawiku, znów wzrosła. Mieliśmy 28:24, więc o kolejną przerwę, poprosił trener drużyny gospodarzy. Ich gra nie uległa poprawie, bo Hallgrimsson dalej ratował swych kolegów. Szwedzi nie mieli przepisu na pokonanie Islandczyka. Wpadli w kryzys, którego już po prostu nie potrafili zażegnać. Islandia natomiast bawiła się w najlepsze, pędząc po zwycięstwo. Dla Szwecji, była to pierwsza porażka na turnieju. Ostatnie minuty, to po prostu klęska gospodarzy. Niebiesko-Żółci tracili już... osiem trafień do swych rywali, mając już w głowie, że są na przegranej pozycji. Ostatnie dwie minuty meczu, były nieco lepsze, równiejsze. Takie pocieszenie dla zgromadzonych na hali, szwedzkich fanów. Finalnie, mecz zakończył się rezultatem 

Zawodnikiem meczu bezapelacyjnie został Viggó Kristjánsson! Jego skuteczność pozostała na stu procentach. Trafił do siatki jedenaście razy.

Szwecja - Islandia 27:35 (12:18).