
2026-01-24 02:49:51
Jan Gąsior
Co za powrót Węgrów! Madziarzy remisują z Helwetami
Ten mecz miał absolutnie wszystko, a skończyło się na... remisie. Reprezentacja Węgier przegrywała już siedmioma oczkami, by powrócić zza światów!
Zarówno Szwajcaria, jak i Węgry dołączyły do fazy zasadniczej bez żadnych punktów, więc ten mecz był po prostu kluczowy. Zdecydowanie, jako faworytów tego meczu obstawiano Madziarów, ale drużyna z Europy Zachodniej, także przecież potrafiła sprawiać niespodzianki, na przykład w pojedynku z Portugalią. Czekała nas w Malmo, niezwykle zaciekła walka!
Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego remisu 2:2. Dla Węgrów trafiali Szita i Rosta. Dla Czerwono-Białych natomiast Aellen i wykorzystujący siódemkę Leopold. Potem jednak skuteczność zapauzowała się u tych pierwszych, co pewnie wykorzystali Helweci. Najpierw wyszli na 4:2, chwilę później już mieliśmy 8:5. W grze ofensywnej imponował nam Lenny Rubin, który po prostu zabawiał się z linią obronną rywali. W końcu przebudzili się także Węgrzy. Bramkami próbował rywali dogonić Rosta. Jednak nie mogło z tego wyjść nic wielkiego, gdy obrona po prostu nie funkcjonowała. Szwajcarzy nie mieli zamiaru się zatrzymywać. Skuteczność w ataku była naprawdę imponująca, dzięki czemu po trafieniu Lucasa Meistera w dwudziestej trzeciej minucie, prowadzili już czteroma golami (16:12). Karuzela ofensywna nie zatrzymywała się. Kolejnego karnego pewnie wykorzystał po stronie Helwetów, Leopold. Do tego, piłkę w siatce umieścił Steenaerts i Szwacjaria niespodziewanie gromiła wręcz rywali (18:13). Węgrzy zdołali przy kolejnych dwóch bramkarz oponentów, odpowiedzieć jednym, przez co pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem kadry Szwajcarii, aż 20:14.
To, co wydarzyło się w drugich trzydziestu minutach, na pewno długo zostanie w pamięci Szwajcarskich kibiców, ale także zawodników. Zaczęła się ona niepozornie, bo od skrupulatnego powiększania przewagi. W trzydziestej piątej minucie Ben Romdhane trafił na 24:17, co pokazywało, że naprawdę z Węgrami było coraz gorzej. Przynajmniej do czasu. Na wspomniane wcześniej trafienie Szwajcarii, piłeczkę odbił Imre, który pokonał Helweckiego bramkarza (24:18). W ataku znów jednak rozpędził się Lenny Rubin, zapewniając dwudzieste piąte oczko swej drużynie (25:18). Była to trzydziesta ósma minuta meczu i nikt nie zakładał, że będzie to jedno z ostatnich trafień Szwajcarów... a jednak. Mieli oni przestój w długości, aż dziewięciu minut! Tak doświadczona kadra, jak ta Węgier, nie mogła wypuścić okazji na odrobienie strat. Dokładnie tak się stało! Madziarom wpadać zaczęło wszystko, co poskutkowało wynikiem... 25:24. Przypomnijmy, że ostatni raz, gdy pisaliśmy o wyniku, na tablicy wyników widniało prowadzenie Szwajcarii 25:18. Ostatni kwadrans zapowiadał, więc się wyśmienicie. Lenny Rubin oraz Noam Leopold prowadzili Szwajcarię do zwycięstwa. Trafili trzy razy, przy żadnym golu swych przeciwników. To oznaczało, że Szwajcaria znów odzyskuje wcześniej uzyskaną dominację na parkiecie. Gdy do końca zostało dziesięć minut, mieliśmy rezultat 28:24. Wtedy znów w Szwajcarów weszła jakaś... niemoc, porównać by ją można wręcz było z magią. Nie trafiali, mylili się. Po stronie Węgrów natomiast, panował luz, który okazał się naprawdę potrzebny. Nie dość, że powrócili do remisu, to nawet sto osiemdziesiąt sekund przed końcem, wyszli na prowadzenie (29:28). Fani na Malmo Arenie nie dowierzali. Szybko na to odpowiedział Ben Romdhane. Wydawało się, że ostatnie chwile, będą ucztą dla oczu. Tak jednak nie było, bo zamiast tego, obie ekipy chybiały i popełniały błędy. Żadne bramki już nie padły, remis utrudnił zarówno jednym, jak i drugim, szansę na awans, ale dostaliśmy za to widowisko z największą ilością zwrotów akcji w tym sezonie. Brawo!
Najczęściej trafiającym graczem do siatki tego wieczoru był Rubin, rozgrywający Szwajcarii. Trafiał siedem razy.
Szwajcaria - Węgry 29:29 (20:14).
Tweet