2026-01-22 22:10:28
Dominik Gruchała

Udany rewanż za finał ostatniego Euro. Dania lepsza w starciu hegemonów

Starcie Francuzów z Duńczykami było bezdyskusyjnym hitem ósmego dnia Euro. Pojedynek obrońców tytułu z murowanymi faworytami energetyzował kibiców, a stawkę dodatkowo podbijały okoliczności, w jakich znaleźli się współgospodarze turnieju z Danii. 

Trójkolorowi do rundy głównej awansowali z kompletem zwycięstw. Wciąż urzędujący mistrzowie są w formie, co potwierdzili choćby w rywalizacji z mocnymi Norwegami. Z kolei na Duńczyków patrzą wszyscy. To przecież plejada gwiazd, zespół o potencjale, jakim nie dysponuje nikt inny na świecie. A mimo to podopiecznym Nikolaja Jacobsena zdarzyło się potknięcie z Portugalczykami. Czas na błędy minął. Kolejna porażka praktycznie pozbawiała ich awansu do fazy pucharowej. 

Przed pierwszym gwizdkiem sędziów jednym i drugim pobrzmiewało echo ich ostatniej potyczki na Euro. Francuzi wspominają ją miło, przecież sięgnęli po złoto. Skandynawowie do dziś krzywią się z niesmakiem. Przegrana w najważniejszym spotkaniu zawsze boli, a poczucie zawodu pogłębiała świadomość, że tamto Euro było ostatnim w wykonaniu legendy, Mikkela Hansena. Teraz nowa gwiazda, Mathias Gidsel, miał poprowadzić kolegów do wyczekiwanego rewanżu. 

Wypełniona po brzegi Jyske Bank Boxen zachęcała miejscowych do ataków. Te następowały z obydwu stron, ale goli padało jak na lekarstwo, bo dobrze spisywały się zarówno defensywy, jak i sami bramkarze. Zwłaszcza Duńczycy bili głową w mur, nawet nacierając w siedmiu. Wkrótce Francuzi zbudowali kruchy, dwubramkowy zapas, ale wystarczyło wykluczenie dla Konana, by Duńczycy obrócili wynik na swoją korzyść (5:4). W 21. minucie Briet dał Trójkolorowym prowadzenie (9:8). Następną bramkę zobaczyliśmy niemal pięć minut później, a autorem był Dylan Nahi (10:8). Choć Gidsel z Pytlickiem dwoili się i troili, to ich kadra do przerwy była w minimalnym odwrocie. 

Po pauzie gra przyspieszyła. Francuzi znów odskoczyli na plus dwa, ale Skandynawowie błyskawicznie wyrównali. W 41. minucie nastąpił mały przełom – to miejscowi wygrywali 19:17. Zryw nie wystarczył do zbudowania większego zapasu. Na niespełna kwadrans przed końcem Tournat rzucił na remis. Zaraz potem szczypiorniści znad Loary zanotowali trzybramkową serię (23:21). Wysoka obrona Duńczyków nie zdawała egzaminu, ale dzięki skutecznemu atakowi trzymali się blisko rywali. W 54. minucie znów równowaga, a w następnej akcji Jakobsen wyprowadził Danię na 27:26. 

Finalny fragment meczu przyniósł sporo emocji. Były wykluczenia (Lauge Schmidt, Saugstrup), eksplozja radości (Pytlick na 29:27), time out dla Gille Guillaume’a, show Gidsela. Ostatecznie Dania tryumfowała 32:29, choć Francja postawiła piekielnie trudne warunki. 

Francja – Dania 29:32 (12:11)

Fot. Mateusz Kaleta