
2026-01-18 20:10:05
Oliwier Staniszewski
Niesamowita walka Macedończyków, wysoka wygrana Wysp Owczych
W niedzielny wieczór, rozegrane zostały spotkania mistrzostw Europy EHF, gdzie Reprezentacja Wysp Owczych rozgromiła Czarnogórę, a Macedonia Północna pokazała ducha walki w zaciętym meczu z Portugalią - świetny Kuzmanovski.
Niedzielna rywalizacja w meczach pomiędzy Macedonią Północną a Portugalią oraz Wsypami Owczymi i Czarnogórą, zapowiadały się bardzo obiecująco. Wszystkie cztery zespoły, dość podobnie stoją w hierarchii co jeszcze bardziej dodawało emocji owym spotkaniom. Farerczycy dotychczas tylko zremisowali ze Szwajcarią a i ch rywale ulegli Słowenii zaledwie jednym punktem. Sytuacja w grupie A natomiast wyglądała w sposób taki, iż Portugalczycy odnieśli jedno zwycięstwo, a Macedończycy musieli uznać wyższość Danii. W obu rozgrywkach czekały na nas ogromne emocje. Czarnogóra - Wyspy Owcze Batalia w Oslo rozpoczęła się od cudownego trafienia Tegiuma ze skrzydła. Nieco później po kapitalnej interwencji Jacobsena odpowiedzieli zawodnicy Czarnogóry (1:1). Kolejne minuty pojedynku można by było opisać jako równą walkę, gol za gol. Lecz w siódmej minucie za sprawą błędów w czarnogórskiej obronie, to Farerczycy wyszli na prowadzenie (6:4). Kapitalna gra prowadzących wciąż umacniała ich pozycję na parkiecie, skutecznie wykorzystywali każdą sytuację, w bramce nie było na nich sposobu (10:6). Zespół Czarnogóry zdecydowawszy się na wzięcie time-outu, próbował pomniejszać starty.
Niestety było to bezskuteczne, gdyż nie raz podczas budowania akcji tracili piłkę a w kapitalnej dyspozycji znajdował się bramkarz Wysp Owczych - Jacobsen. Na dziesięć minut przed końcem straty Bałkańskiego zespołu wciąż rosły (15:10). Tego wieczoru z pewnością ekipie prowadzącej, sporo dawali kibice których doping niósł się po całym obiekcie. Po około siedmiu minutach trudu, Czarnogórcy w końcu zdobyli upragnione trafienie. Jednakże ich sytuacja na pięć minut przed końcem pierwszej połowy, nie była satysfakcjonująca. Ich gra się nie poprawiała, a w oczach terenowej było widać wyraźne niezadowolenie. Zespół Wysp Owczych grał znakomicie, co prawda zdarzały się pojedyncze błędy ale na dłuższą metę to oni byli na pozycji zwycięskiej. Wzorowo pokazywał się na parkiecie Mittun, natomiast u rywali dużo nadzieji dawała postawa Cepicia (18:11).
Ostatecznie na zakończenie pierwszych dwóch kwadransów, zwycięsko z parkietu schodziła drużyna Wysp Owczych (19:12). Początek drugiej połowy, nie był absolutnie podobny względem wcześniejszych dwóch kwadransów. Przez około siedem minut obie drużyny wyszły zaledwie na +1. Kapitalną interwencją, co prawda nie jako bramkarz popisał się Skipagøtu, który to podczas nieobecności goalkeepera uchronił swój zespół od starty bramki. (23:14). Po mimo niekorzystnego wyniku, zespole Czarnogóry trzeba oddać jedno - trafienia w wykonaniu zawodników takich jak Radovič były fenomenalne. Na piętnaście minut przed końcem, ośmiobramkowe prowadzenie nad Czarnogórą było już raczej zwiastunem triumfu Farerów (26:18). Trudno się dziwić gdyż dzisiejszego wieczoru, nie było sposobu aby zatrzymać ich szybką i dynamiczną grę. Rozbijali rywali w pył, szybkimi kontrami oraz przejęciami kiedy ci tracili piłkę. W tym spotkaniu nie było już mowy o żadnym powrocie, Reprezentacja Wysp Owczych miała każdy aspekt na hali pod kontrolą, wliczając w to również trybuny na których atmosfera jaką tworzyły Farerowie była kapitalna. Zawodnikiem, którego szczególnie trzeba byłoby wyróżnić jest oczywiście Oli Mittun, który to miał 100 procent skuteczności rzucając dziesięć bramek w spotkaniu. Mecz ostatecznie zwyciężają Farerowie z trzynastoma bramkami przewagi nad Czarnogórą (37:24).
Spotkanie Macedonii Północnej i Portugalii od pierwszych minut było bardzo wyrównane, niestety ale obu drużynom w akcjach towarzyszyły nieliczne błędy. Jednakże po pięciu minutach walki, to Macedończycy znaleźli sposób na drużynę Portugalii za sprawą kapitalnej dyspozycji Velkovskiego (4:2). Zespół z Półwyspu Iberyjskiego w końcu się przebudził. Podnieśli się zarówno w ataku jak i w obronie, kapitalnie przechodzili defensywę rywali (5:5). W kolejnych minutach na listę strzelców wpisywali się Costa oraz Silva a spotkanie wciąż miało taki sam, wyrównany charakter. W piętnastej minucie po strasznie wyglądającym faulu, czerwony kartonik obejrzał Markoski. Dzięki temu, dla Portugalskiej drużyny została podyktowana siódemka, którą Costa pewnie zamienił na bramkę (8:7). Jedna drużyna nie odbiegała jakościowo od drugiej. Kiedy Macedończycy trafiali, Portugalia skutecznie odpowiadała i na odwrót. Końcówka pierwszej połowy była bardzo cenna, zarówno dla jednych jak i drugich. Przy wyniku (13:12) dla zespołu z Europy zachodniej nie było mowy o bezpiecznym prowadzeniu, jednakże na minutę przed końcem świetna postawa Iturizzy pomogła Portugalczykom odskoczyć na dwa punkty przewagi nad rywalem. Także to oni schodzili do szatni zwycięsko, co dawało im lepsze spojrzenie na drugą część spotkania (15:13).
Kolejne dwa kwadranse, zaczęły się od dyktanda Portugalii, tuż po powrocie na parkiet to oni dyktowali warunki gry, byli dosłownie w gazie. Fantastyczny wieczór przeżywał Francissco Costa, który to na lini siódmego metra spisywał się znakomicie (19:14). Mecz z dotychczas wyrównanej walki, powoli zaczynał przypominać równolegle rozgrywane spotkanie (Czarnogóra - Wyspy Owcze) gdzie to jedna drużyna stawiała warunki na parkiecie. Tutaj w kolejnych minutach, sprawy potoczyły się nieco inaczej gdyż na dziesięć minut przed końcem spotkania, prowadzenie Portugalii spadło do zaledwie trzech trafień (25:22). Ogromną rolę w powrocie Macedończyków do gry, Kuzmanovski który do tego czasu zdobył aż jedenaście trafień, a także Velkovski który pomógł odrobić straty. Sytuacja z każdą minutą stawała się coraz bardziej napięta, można by było rzec, że wróciliśmy do puntu wyjścia ponieważ Portugalia prowadziła już tylko zaledwie jednym punktem (26:25). W tamtym czasie wszystko było jeszcze możliwe. W pięćdziesiątej czwartej minucie, Macedończycy w końcu dopięli swego, wyszli z Portugalią na remis co oznaczało wielkie emocje w samej końcówce (26:26). Rozgrywający Magdeburga robił coś niesamowitego, to na jego barkach opierała się cała drużyna.
Bezbłędnie wykorzystał siódemkę, co oznaczało że na swoim koncie miał piętnaście trafień (28:28). Ostatnia minuta to karuzela emocji, Portugalia atakowała zaś Macedończycy zaparcie się bronili. Bohaterem spotkania okazał Tomovski, który to wybronił dwa kluczowe trafienia w ostatnich sekundach. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem i co za tym idzie, podziałem punktów (29:29).
Czarnogóra - Wyspy Owcze 24:37 (12:19)
Macedonia Północna - Portugalia 29:29 (13:15)
fot. Mateusz Kaleta
Tweet