
2026-01-15 12:32:05
Michał Szpulak
Odliczanie zakończone. Czas na największą reprezentacyjną imprezę roku!
Nadszedł ten styczniowy moment, w którym rozpoczynamy największą imprezę handballową tego roku. Na terenie Danii, Szwecji i Norwegii najlepsze reprezentacje Europy przez dwa tygodnie będą rywalizować o triumf w mistrzostwach Starego Kontynentu. Tytułu wywalczonego dwa lata temu w Niemczech broni Francja.
Faworyta tym razem wskazać nie trudno – absolutnym faworytem do wygrania Euro jest Dania, która cały turniej rozegra we własnej świątyni w Herning, a na triumf w Euro czeka od 2012 roku, co wydaje się niebywałe. Zagrozić im może na pewno Francja, która jest niesamowicie napakowana gwiazdami i ma świetny zespół. Dalej w hierarchii są chyba Niemcy i Chorwaci. Natomiast kadry Hiszpanii, Szwecji i Norwegii chcą się zrehabilitować za fatalne dla siebie mistrzostwa świata sprzed roku. Na pewno największym czarnym koniem będzie Portugalia. Możemy wymagać też od Słowenii, Islandii czy Węgier.
Zróbmy więc mały przegląd grup i zasad turnieju, jak co roku niezmienny od 2020 roku.
Grupa A (Niemcy, Hiszpania, Austria, Serbia) - Herning
W grupie A mamy dwóch pretendentów do sprawienia sensacji i wyeliminowania potentatów. Austriacy pamiętają świetne dla siebie Euro 2024 gdzie wyeliminowali Hiszpanów w pierwszej fazie, potem zremisowali z Chorwacją czy….z Niemcami. Z dwiema z trzech z tych drużyn grają teraz w pierwszej fazie. Austriacy liczą na kolejny wielki turniej. Serbowie z kolei są bardzo nierówni co roku. Ciężko się czegoś spodziewać po kadrze Raula Gonzaleza. Dużo będzie zależało od postawy w bramce Dejana Milosavljeva. Hiszpanie są w przebudowie, ale nadal prezentują handball z najwyższej półki. Niemcy z kolei mają ambicję stawić czoła Francuzom i Duńczykom w fazie głównej.
Grupa B (Francja, Norwegia, Czechy, Ukraina) – Oslo
Jeden z kandydatów do złota czyli Francja przyjeżdża na turniej w pełnym składzie. To oni chcą rzucić wyzwanie mocarnej Danii. Żeby tak się jednak stało trzeba pokonać groźną u siebie Norwegię. Skandynawowie mają teraz kiepski czas, a ich lider Sander Sagosen nie ma ostatnio formy z lat 2017-2023. Dodatkowo wypadł im Magnus Abelvik Rod czyli czołowy strzelec i prawy rozgrywający. Wikingowie liczą jednak na pierwsze miejsce i zamieszanie w fazie głównej, która szablonowo będzie bogato obsadzona bo krzyżują się choćby z grupą A wymienioną wcześniej. Czesi po zmianie Xaviego Sabate na Daniela Kubesa chcą zamieszać, ale w ich przypadku jest jak z Serbami – muszą trafić formą na turniej. Ukraina wydaje się jedną z trzech najsłabszych ekip na tym turnieju.
Grupa C (Dania, Portugalia, Macedonia Płn, Rumunia) – Herning
W tej grupie w zasadzie wszystko jest jasne przed jej startem. Dania raczej nie da sobie wyrwać pierwszego miejsca, a Portugalia zajmie drugie. Duńczycy osłabieni jedynie brakiem Emila Madsena i Thomasa Arnoldsena są murowanym faworytem do pierwszego miejsca nie tylko w tej grupie. Niesamowitą sensacją byłoby gdyby albo Macedończycy albo Rumuni dostali się do fazy głównej. Na pewno z uwagą będziemy śledzić losy Portugalczyków. Ekipa Paulo Pereiry w tamtym roku w kapitalnym stylu dostała się do półfinału MŚ. Teraz o ten wynik będzie piekielnie ciężko, ale na pewno w kraju korka i Fado nie składają broni.
Grupa A, B i C krzyżują się w fazie głównej. Jeśli nie padną żadne niespodzianki to w drugiej rundzie powinniśmy zobaczyć Niemców, Duńczyków, Hiszpanów, Norwegów, Portugalczyków i Francuzów. Wszystkie te ekipy powalczą o dwa miejsca gwarantujące udział w półfinale.
Grupa D (Słowenia, Czarnogóra, Szwajcaria, Wyspy Owcze) – Oslo
Najsłabiej obsadzoną grupą jest zdecydowanie grupa D. Słowenia nie powinna sprawić sensacji i odpaść w tej fazie. Ich celem będzie pierwsze miejsce i awans z dwoma punktami do fazy głównej. Szwajcarzy, Czarnogórcy i Farerczycy powalczą o drugie miejsce i ciężko wskazać która z tych ekip je zajmie. Czarnogórcy pod wodzą Didiera Dinarta będą groźni, a kluczowe role odegrają Nebojsa Simić i Branko Vujović. Farerczycy na poprzednich ME sensacyjnie zremisowali choćby z Norwegią. Tutaj mają nadzieję na dwie wygrane i awans do fazy głównej co byłoby historycznym wynikiem dla tej kadry.
Grupa E (Szwecja, Chorwacja, Holandia, Gruzja) – Malmo
Jedna z najciekawiej zapowiadających się grup, a w niej obecni brązowi medaliści ME 2024 i wicemistrzowie świata 2025 – kolejno Szwedzi i Chorwaci. W papierowym rozegraniu turnieju to te dwie ekipy zajęłyby pierwsze dwa miejsca. W obwodzie jest jednak nieobliczalna i osłabiona brakiem Kaya Smitsa Holandia. Oranje chcą się postawić zarówno Skandynawom jak i Kowbojom z Bałkanów. Czy są w stanie? Na pewno w tej grupie będzie ciekawie, chociaż czwarta z ekip uzupełniająca stawkę będzie raczej dostarczycielem punktów – mowa o Gruzji.
Grupa F (Islandia, Węgry, Polska, Włochy) – Kristianstad
W końcu nadszedł czas naszej grupy. A tutaj także wydaje się, że faworytów do wyjścia jest dwóch. Ekipa Joty Gonzaleza liczy na niespodziankę, ale w kraju nie mamy na razie za dużo złudzeń – jednak wierzyć trzeba. Powrót Tomasza Gębali to wielka sprawa, ale i Piotr Jarosiewicz może nam dać sporo świeżości. Tego tej kadrze potrzeba. Islandczycy i Węgrzy będą chcieli zająć pierwsze miejsce i zabrać dwa punkty dalej. Czy Włosi i Polacy są w stanie zaskoczyć? Ekipa z Półwyspu Apenińskiego to też ciekawy materiał do analizy. W ostatnim czempionacie Globu ograli Czechów, więc w tej ekipie widać potencjał.
Grupy D, E i F tak jak grupy A, B i C krzyżują się w następnej fazie. Tutaj o wiele ciężej wskazać drużyny które zakwalifikują się do fazy głównej. Chociaż oczywiście według schematu będą to Słowenia, Chorwacja, Szwecja, Islandia, Czarnogóra i Węgry. Wydaje się, że jak na każdym turnieju bez niespodzianek się nie obejdzie i stawka będzie się nieco różnić od tej wymienionej na górze.
Czas więc rozpocząć siedemnaste mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn!
Tweet