Świetny Adam Morawski i defensywa płocczan nie wystarczyły! Minimalna porażka Orlen Wisły

Autor: Ewa Basak, 24-03-2019, 17:31

Wielkie emocje w Płocku! Orlen Wisła bardzo dobrze zagrała w defensywie, do tego świetny występ zanotował Adam Morawski. Po zaciętej walce lepsi o dwa oczka byli goście, ale płocczanie pokazali charakter. 

Po awansie do najlepszej szesnastki Orlen Wisłę czekało arcytrudne zadanie. Ich przeciwnikiem w 1/8 finale Ligi Mistrzów jest MOL-Pickiem. Widać, że forma wicemistrzów Polski znacznie się poprawiła, co potwierdzali w ostatnich spotkaniach na ligowych parkietach. Latem podczas Szczypiorno Cup płocczanie spotkali się z węgierską drużyną i wygrali 29:27. Na pewno chcieliby powtórzyć ten wynik. 

REKLAMA

W niedzielnym pojedynku nie brakowało sentymentów. Do Orlen Areny znów zawitali Dmytrii Żhitnikov oraz Marin Sego, którzy wcześniej reprezentowali barwy "Nafciarzy". W ekipie z Węgier występuje także Dean Bombac, który w poprzednim sezonie grał w PGE VIVE Kielce. W niedzielę gospodarze musieli poradzić sobie bez zawieszonego Renato Sulicia (będzie mógł zagrać w rewanżu) oraz kontuzjowanego od dłuższego czasu Igora Żabicia, a także w składzie brakowało także Marko Tarabochii. 

Od udanej interwencji rozpoczął w bramce Adam Morawski, ale gospodarze nie wykorzystali szansy na otwarcie wyniku. Orlen Wisła od samego początku postawiła mocną defensywę. Jednak po drugiej stronie parkietu interwencje notował także Marin Sego W 3. minucie padła pierwsza bramka, której autorem był Michał Daszek. Dalej w bramce nie dawał się pokonać popularny "Loczek". Orlen Wisła na początku wyszła na prowadzenie 2:0.

Aż siedem minut goście czekali na pierwsze trafienie. Zawodnicy MOL-Picku nadal mieli spore problemy z przebiciem się przez płocką obronę. Jednak "Nafciarze" nie wykorzystali okazji do zbudowania większej przewagi i w 10. minucie prowadzili tylko 3:2. Kapitalnie między słupkami spisywał się Adam Morawski, który zatrzymywał kolejne rzuty. Niesieni dopingiem płockich kibiców Orlen Wisła rozkręcała się na parkiecie. Po przechwycie piłki w 14. minucie i skutecznej kontrze Michała Daszka gospodarze prowadzili już 7:3 i o czas wtedy poprosił trener gości.

Po słabszym fragmencie gry wicemistrzów Polski Mol -Pick odrobił straty w 20. minucie do jednego trafienia. Znów w bramce Marin Sego i w 22. Orlen Arenie Stefan Rafn Sigurmannsson doprowadził do remisu 7:7. A  po chwili Mario Sostarić dał prowadzenie swojemu zespołowi (8:7). Zawodnicy MOL-Picku agresywniej grali w defensywie, a płocczanie zanotowali przestój w ataku. Kilkuminutową niemoc przełamał w końcu z kontry Przemysław Krajewski (8:8). Po zaciętej pierwszej połowie był remis 10:10, co zapowiadało jeszcze większe emocje po przerwie. Trener Xavier Sabate na pewno chciał porozmawiać ze swoimi zawodnikami o słabo wyglądającej grze ofensywnej.

Po zmianie stron mocno zmotywowani Orlen Wisły w 35. minucie zbudowali znów dwa oczka przewagi, ale rywale nie zamierzali odpuszczać. Już dwie minuty później po bombie Richarda Bodo znów tablica wyników pokazywała remis. Gra odbywała się na zasadzie "cios za cios" i żadna z drużyn nie mogła wypracować bezpiecznego prowadzenia. 

Po fenomenalnych paradach Adama Morawskiego Orlen Wisła wróciła do swojej gry. Obrony bramkarza dały impuls drużynie i w 17. minucie "Nafciarze" mieli o trzy oczka więcej od przeciwnika (18:15). MOL-Pick nie odpuszczał i w 22. minucie Richard Bodo wyrównał wynik pojedynku na 18:18. 

Pięć minut przed zakończeniem starcia goście wyszli na prowadzenie 20:18, a wicemistrzowie Polski nie radzili sobie w ataku. Końcówka spotkania była nerwowa i po zaciętej walce ostatecznie MOL-Pick wyszarpał zwycięstwo w Płocku. Płocczanie mają do odrobienia tylko dwie bramki, więc wszystko jest jeszcze możliwe. 

Rewanż za tydzień. 

Orlen Wisła Płock - MOL-Pick Szeged 20:22 (10:10)

Orlen Wisła: Wichary, Morawski, Borbely - Krajewski 1, Racotea, Moya 3, Zdrahala 1, Obrodović, Góralski, Piechowski 1, Olkowski, Mihić 2, de Toledo 4, Gębala 2, Mlakar, Daszek 5

MOL-Pick: Sego, Alilović - Maqueda 1, Bodo 4, Sigurmansson 2, Canellas 6, Henigman, Balogh 2, Blazević, Gaber, Sostarić 3, Rodriguez, Banhidi 3, Kasparek, Bombac 1, Zhitnikov

REKLAMA

Dodaj komentarz