Stal wraca do gry, Arka utknęła w strefie spadkowej. Czterdzieści jeden goli mielczan

Autor: Patryk Dziadura, 15-05-2019, 19:20

Mielczanie wrócili do żywych. Po fantastycznej pierwszej połowie bez większych problemów utrzymali dystans nad będącą w coraz gorszym położeniu Arką, zgarniając po raz od 30 marca trzy punkty. Widmo bezpośredniego spadku wróciło do trójmiejskiej siódemki.

W spotkaniu na dnie grupy spadkowej zwycięstwo którejś z drużyn miało znamienny skutek. Dla Stali oznaczałoby przedłużenie szans na co najmniej barażową rozgrywkę o utrzymanie, zaś dla Arki niemal gwarancję oddalenia się od ostatniego miejsca, a przy korzystnych wynikach reszty spotkań, wydostanie się ze strefy spadkowej. Bez wątpienia było to starcie najcięższej wagi 8. kolejki drużyn walczących o superligowy byt.

REKLAMA

"Kilerzy" z Podkarpacia wyszli naładowani jak nigdy w tym sezonie. Hubert Kornecki i Piotr Krępa rozstawiali gdynian wedle własnego życzenia, zaś obrona zmusiła rywala do trzech strat. W konsekwencji mielczanie prowadzili po dziesięciu minutach już 3:7. Różnica stanęła w miejscu na kolejne minuty, bowiem Dawid Nilsson ustawił grę obronną swojej drużyny, jednak w ataku wszystko paliło na panewce, gdy Tomasz Wiśniewski wykręcał niebotyczny wynik 57 procent.

Gdyńskie ryzy puściły ponownie po piętnastej minucie. Zawodnicy Stal rzucali praktycznie z każdej pozycji i oddalili się już na wynik 4:11, a kanonada wcale się nie zakończyła. Paweł Wilk, Tomasz Mochocki oraz Piotr Rutkowski sumiennie starali się by totalnie zdominować Arkę i wykorzystać ich każdą słabostkę, które z każdą minutą narastały. Kiedy ten drugi trafił na 6:16, goście wyraźnie poluzowali szyki w obronie, co złożyło się na kilka goli dla gospodarzy, zwłaszcza Borysa Brukwickiego. Jednak to wszystko bez bolesnych konsekwencji dla ostatniej drużyny Superligi.

Dziewięć pierwszych minut drugiej połowy to swawola obu ekip. Widzowie zobaczyli w tym czasie trzynaście bramek, z czego Arka odrobiła nawet trzy gole do Stali. Maciej Pieńczewski parował kolejne rzuty mielczan, a Michał Skierawski kompletnie odmienił grę swojej drużyny w ataku (20:26). Gdynianie nie potrafili jednak przełamać pięciobramkowej straty do mielczan, ponieważ co rusz tracili piłkę dając rywalom szansę na szybką ripostę. Kiedy ponownie dali o sobie znać Krępa i Kornecki, a wraz z nimi Bartosz Kowalczyk dorzucając trzy bramki z rzędu, było już pewne na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa.

Arka Gdynia - Stal Mielec 30:41 (11:21)

Arka Gdynia: Pieńczewski, Ram - Brukwicki 5, Całujek, Czaja, Ćwikliński, Dworaczek, Jamioł 1, Jasowicz 4, Kamyszek 1, Lisiewicz 1, Przysiek 5, Rychlewski 4, Skwierawski 7, Wolski 2, Wołowiec

Kary: Jamioł, Kamyszek - 2 minuty

Karne: 2/3

SPR Stal Mielec: Andjelić, Witkowski, Wiśniewski - Dutka, Grzegorek 1, Kornecki 4, Kowalczyk 3, Krajewski, Krupa 4, Krępa 9, Mochocki 3, Rutkowski 3, Sarajlić 3, Skuciński 3, Wołyncow 1, Wilk 7

Kary: Grzegorek, Mochocki - 4 minuty; Kowalczyk, Krupa, Rutkowski, Wilk - 2 minuty

Karne: 2/3

REKLAMA

Dodaj komentarz