REKLAMA

Puchar EHF: Znów zabrakło niewiele. Minimalna porażka Azotów w Hiszpanii

Autor: Ewa Basak, 03-03-2019, 21:08

W pierwszym rewanżowym spotkaniu fazy grupowej Pucharu EHF Azoty zmierzyły się na wyjeździe z Fraikin BM. Granollers. Praktycznie przez całe spotkanie puławianie musiały odrabiać straty, ale w drugiej połowie udało się doprowadzić do remisu. Znów ostatnie sekundy pojedynku były bardzo nerwowe, ale ostatecznie po za ciętej walce lepsi byli gospodarze. 

Puławianie w ubiegłym tygodniu byli bardzo blisko zwycięstwa, ale po fatalnej końcówce ostatecznie w Lublinie mecz zakończył się wynikiem 34:34. Dla puławian niedzielny mecz był pierwszym pod okiem nowego trenera. Bartosz Jurecki został Dyrektorem Sportowym Klubem, a funkcję szkoleniowca przejął Zbigniew Markuszewski. 

REKLAMA

Początek spotkania nie należał do udanych dla zawodników z województwa lubelskiego. Gospodarze wyszli na prowadzenie na 2:0. Pierwszą bramkę dla Azotów zdobył Krzysztof Łyżwa, ale rywale systematycznie powiększali swoje prowadzenie. Słabo wyglądała defensywa gości, która nie stwarzała problemów hiszpańskiemu zespołowi. Pierwsze minuty przypominały spotkanie sprzed tygodnia w Lublinie. 

Po stronie Azotów dobrze funkcjonowała współpraca z obrotowym. W 7. minucie drugi raz z rzędu na listę strzelców wpisał się Łukasz Rogulski (4:3). Rozgrywający szukali gry z kołowym. W 9. minucie po wykorzystanym przez Wojciecha Gumińskiego rzucie karnym puławianie złapali oczko kontaktowe z przeciwnikiem (4:5). Po chwili interwencją popisał się Vadim Bogdanov, ale szansy na doprowadzenie do remisu nie wykorzystali koledzy. Za moment drugiej już okazji nie przepuścili i w 12. minucie Paweł Podsiadło wyrównał wynik na 5:5. Nie trwało to jednak długo, bo w kolejnych akcjach już się pogubili i ponownie na dwa oczka odjechało Fraikin BM. Granollers. Wtedy o czas poprosił Zbigniew Markuszewski. 

Pod koniec pierwszej połowy obie drużyny w końcu przyspieszyły. Obrony Vadima Bogdanova był impulsem do odrabiania strat. Azoty grały falami i notowały przestoje w ataku, po których znów na przewagę wychodzili gospodarze i do przerwy wygrywali 15:12.

Drugą część spotkania puławianie znacznie agresywniej zarówno w ofensywie jak i defensywie, co od razu przyniosło efekty. W 35. minucie po błyskawicznym kontrataku Adama Skrabani Azoty zmniejszyło różnicę do jednego trafienia. Za moment zamiast doprowadzić do remisu brązowi medaliści mistrzostw Polski znów popełnili serię błędów w ataku, ale na szczęście Azotów zawodnicy z Hiszpanii także zanotowali przestój. 

Skuteczny w bramce był Valentyn Koshovy, który nie pozwalał na powiększenie prowadzenia. W 45. minucie w końcu tablica wyników pokazywała remis 20:20,  a wyrównujące oczko zdobył Witalij Titow. Gra znacznie się wyrównała. 

W 51. minucie po kolejnej interwencji bramkarza puławian Łukasz Rogulski pokonał ponownie bramkarza rywali i dał prowadzenie na 25:24. Końcówka starcia znów była bardzo nerwowa, którą wytrzymali gospodarze. Puławianom nie udało już się doprowadzić do remisu i o jedną bramkę lepszy był zespół Fraikin BM. Granollers. 

Fraikin BM. Granollers - Azoty Puławy 30:29 (15:12)

Fraikin BM. Granollers: Oliveira de Almeida, Guardia Tomas, Garcia Dieguez, Ferrer Vecilla, Valera Rovira 1, Figueras Trejo 7, Ferre Andreu, Dos Santos Maestro 4, Martinez Bages 1, Gassama Cissokho 3, Saez Lozano 2, Rakocija 4, Popovic 2, Franco Miro, Marquez Coloma 3, Garcia Robledo 5

Azoty Puławy: Bogdanov 1, Koshovy - Kaleb, Panić 4, Podsiadło 8, Łyżwa 3, Matulić 2, Skrabania 1, Rogulski 7, Grzelak, Masłowski, Titow 1, Kasprzak, Seroka, Jarosiewicz 1, Gumiński 1

REKLAMA

Dodaj komentarz