REKLAMA

Puchar EHF: Zacięta walka w Lublinie! Azoty przegrały pierwszy mecz fazy grupowej

Autor: Ewa Basak, 09-02-2019, 18:32

Puławianie w pierwszym meczu fazy grupowej Pucharu EHF zagrali z GOG. Tak jak się spodziewano duński klub chociaż w swoim składzie ma młodych zawodników był wymagającym rywalem. Azoty praktycznie przez całe spotkanie musiały odrabiać straty i ostatecznie nie udało się dogonić rywali. Po sześćdziesięciu minutach zaciętego starcia przyjezdni byli lepsi o trzy trafienia. 

Azoty Puławy drugi raz z rzędu awansowały do fazy grupowej Pucharu EHF. W tym sezonie puławianie trafili do grupy D i na inaugurację tego etapu europejskich rozgrywek zmierzyli się z duńskim zespołem - GOG. 

REKLAMA

Pierwszą bramkę w Lublinie zdobył Paweł Podsiadło, a Valentyn Koshovy zatrzymał pierwszą akcję gości. Rozgrywający Azotów ponownie wpisał się na listę strzelców (2:0). W 4. minucie Emil Jakobsen wyrównał wynik spotkania na 2:2. A po chwili GOG wyszedł na jednobramkowe prowadzenie. Gospodarze zanotowali słabszy fragment gry w ofensywnie, ale w końcu w 8. minucie niemoc przełamał jedynie punktujący po stronie Azotów - Paweł Podsiadło.

W kolejnych minutach brązowi medaliści mistrzostw Polski popełnili serię prostych błędów - niecelne podanie do Piotra Jarosiewicza, Piotr Masłowski rzucił obok bramki, faul ofensywny. Azoty chociaż wypracowywały pozycje rzutowe piłka nie trafiała do siatki. Zawodnicy z Danii grali spokojnie w ataku i wykorzystywali okazje do budowania przewagi. Słabsza postawa podopiecznych Bartosza Jureckiego przyczyniła się do prowadzenia przeciwników. Po kwadransie gry gospodarze przegrywali 5:8. 

Między słupkami Azotów rozkręcał się Valentyn Koshovy i jego interwencje były impulsem dla puławian, którzy przebudzili się do odrabiania straty. Spotkanie nabrało tempa, a gracze z województwa lubelskiego wrócili do "swojej" gry. Goście nie mogli znaleźć sposobu na zatrzymanie Pawła Podsiadłego, który w  20. minucie wyrównał wynik spotkania na 9:9. Na powiększanie strat rywalom dalej nie pozwalał Valentyn Koshvy, a po drugiej stronie dobre obrony notował Ole Ervik. Ostatecznie po pierwszej części meczu puławianie schodzili do szatni ze stratą jednego trafienia. 

Po zmianie stron Azoty cały czas musiały gonić wynik. W 37. minucie różnica bramkowa wzrosła do trzech oczek (15:18). W bramce puławian pojawił się Vadim Bogdanov, który od razu pochwalił się skuteczna interwencją przy rzucie karnym. Po stronie puławian znów powtarzały się błędy z pierwszej połowy i z poprzednich spotkań czyli słaba skuteczność w ataku. W 45. minucie GOG prowadził już 24:19. Trener Bartosz Jurecki poprosił o czas. 

Brązowi medaliści mistrzostw Polski mieli coraz większe problemy z pokonaniem w bramce Ole Erevika. Po stronie gości skutecznością imponował Emil Jakobsen, który bombardował bramkę Azotów. Pięć minut przed zakończeniem spotkania GOG prowadził 29:25. 

Końcówka była nerwowa. Azoty walczyły do samego końca, ale nie zdołali odwrócić losów meczu i musieli uznać wyższość gości. 

Azoty PuławyGOG 28:31(12:13)

Azoty Puławy: Bogdanov, Koshovy - Kaleb 1, Panić 3, Podsiadło 6, Łyżwa, Matulić 3, Skrabania 3, Rogulski 1, Grzelak, Masłowski 1, Titow, Kasprzak 1, Prce 2, Seroka 1, Jarosiewicz 5

GOG:  Ervik -  Rikhardsson 2, Lindenchrone 1, Larsen, Anderson 5, Pujol 2, Mikkelsen, Jorgensen 1, Laerke 2, Bergendahl, Eriksen 3, Gidsel, Jakobsen 9, Moller 6, Clausen

REKLAMA

Dodaj komentarz