To już dziesięć lat od historycznego meczu. Wtedy powstała "Jedna Wenta" (wideo)

Autor: Wojciech Staniec, 27-01-2019, 11:43

W historii sportu bywają takie momenty, które będą pamiętane zawsze. Tak też jest z pamiętnym meczem z Norwegią, który dał Polsce awans do półfinału mistrzostw świata.

27 stycznia 2009 - ta data przejdzie do historii piłki ręcznej. Wtedy to Polska rozegrała pamiętny mecz z Norwegią. Nasza drużyna do drugiej rundy weszła z zerowym dorobkiem punktowym i aby dostać się do najlepszej czwórki rozgrywanego w Chorwacji turnieju musiała wygrać trzy kolejne spotkania.

REKLAMA

Z Dania "Orły Wenty" wygrały 32:28, później rozgromiona została Serbia (35:23). Następnie przyszedł mecz z Norwegią. Cel był jasny: wygrać i awansować. Jednak nie było tak łatwo. Spotkanie było zacięte i wyrównane. Norwegia prowadziła już dwoma bramkami, ale Polacy wyrównali. Do końca pozostawało kilkanaście sekund, a na tablicy wyników było 30:30.

Remis nikogo nie urządzał, więc zawodnicy ze Skandynawii zdjęli bramkarza. Podczas przerwy zauważył to Bogdan Wenta. - Mają piętnaście sekund, jak wprowadzą siódmego zawodnika to przerywać i mamy pustą bramkę. Tylko spokojnie! Mamy dużo czasu - wykrzyczał wręcz do swoich podopiecznych trener polskich szczypiornistów.

Do końca zostawało raptem piętnaście sekund i tak do użytku codziennego weszła "Jedna Wenta". Jednak to nie był koniec. Norwegia faktycznie wycofała bramkarza i straciła piłkę. Ta wpadła w ręce Artura Siódmiaka. Obrońca reprezentacji Polski rzucił ją niemal przez całe boisko, zdobywając gola na 31:30. Chwilę wylądował w objęciach wszystkich członków zespołu.

To trafienie przeszło już do historii polskiego sportu, a jego autor nazwany został "Królem Arturem". Zwycięstwo dało awans do półfinału, a tam górą byli gospodarze, czyli Chorwaci.

W meczu o brąz nasza drużyna nie dała żadnych szans Duńczykom i ograła 31:23. A na szyjach naszego zespołu zawisły medale. 

Końcówka meczu z Norwegią:

REKLAMA

Dodaj komentarz