Bolesna druga połowa. Zwycięstwo Gwardii, jednak opolanie bez awansu do kolejnej rundy Pucharu EHF

Autor: Roksana Góra, 14-10-2018, 20:35

Aby awansować do kolejnej rundy rywalizacji w Pucharze EHF, ekipa Gwardii Opole musiała zwyciężyć Rk Gorenje Velenje minimum pięcioma bramkami. To jej się nie udało. Opolanie wygrali 23:21, jednak musieli pożegnać się z marzeniami o walkę w Pucharze EHF. 

Od początku zawodnicy obu drużyn postawili na obronę, którą starali się utrudnić rywalom rozgrywanie akcji. Po pięciu minutach na tablicy widniał wynik 1:1. Bramki te zostały zdobyte z linii siódmego metra. W opolskiej ekipie egzekutorem był Patryk Mauer, a w Gorenje - Vlado Matanović. Pomimo niemrawego rozpoczęcia, podopieczni Rafała Kuptela szybko przystąpili do powiększania swojego rezultatu. Świetnie spisywał się młody Mauer, a kilka interwencji zanotował również najjaśniejszy punkt poprzedniego spotkania ze Słoweńcami, Adam Malcher. W 10. minucie Gwardia prowadziła już 6:3. Przyjezdni notowali wiele strat, jednak opolanie nie zawsze potrafili kończyć kontrataki. W efekcie, zespół z Velenje prędko odrobił straty. 

Mimo wielu niewykorzystanych szans, polska ekipa utrzymywała przewagę. Błędem popełnianym przez naszych przedstawicieli w rozgrywkach Pucharu EHF było zbyt szybkie podejmowanie decyzji o oddaniu rzutu. Jedna minuta wystarczyła, aby goście zdobyli dwa trafienia i znów zbliżyli się do pozytywnego rezultatu. Cały czas swoim kolegom pomagał popularny "Yogi" i między innymi dzięki temu Przemysław Zadura ustalił wynik pierwszej połowy 12:9 na korzyść Gwardzistów. 

Bojowe nastawienie Gorenje dało się ujrzeć już od usłyszenia gwizdka rozpoczynającego drugą część meczu. Opolanie długo męczyli się w ofensywie, nie potrafiąc przedrzeć się przez obronę przeciwników. Zapał Słoweńców był gaszony przez Malchera, jednak drużyna Kuptela szybko straciła przewagę. Dobrze prezentował się także były zawodnik Gwardii - Emir Taletović. W 38. minucie na tablicy pojawił się remis 12:12 i awans zaczął wymykać się Polakom z dłoni. Straty i niewymuszone błędy mściły się na zawodnikach ze stolicy polskiej piosenki. 

Sytuacja boiskowa wróciła pod kontrolę KPR-u dzięki rzutowi Zadury, który wyprowadził swoich kompanów na prowadzenie. Opolanie mozolnie walczyli na parkiecie i powoli wracali na właściwą ścieżkę. Nieocenionym wsparciem był Adam Malcher, który utrzymywał Gwardzistów w walce o awans. Zdobycie osiemnastej bramki było dla podopiecznych Rafała Kuptela nie lada wyzwaniem. Jego zawodnicy wciąż popełniali błędy kroków, trafiali w słupki lub gubili piłki. Upragniony rzut padł dopiero po pięciu minutach przestoju. 

Polska drużyna ciągle była o krok od awansu, jednak co rusz traciła wypracowany rezultat. Niedopatrzenia utrudniały szczypiornistom osiągnięcie chwili komfortu, przez co musieli spieszyć się ze zdobywaniem trafień. Słoweńcy zachowywali się nieco pewniej, ze względu na czterobramkową przewagę, i kibice w hali z niepokojem zerkali na poczynania KPR-u. Ostatecznie Gwardia Opole zwyciężyła, jednak nie awansowała do kolejnej rundy. 

Gwardia Opole - Rk Gorenje Velenje 23: 21 (12:9)

REKLAMA

Dodaj komentarz