REKLAMA

Puchar Polski: Pojedynek Dawida z Goliatem w Olsztynie. PGE VIVE pewnie pokonuje Warmię

Autor: Eryk Dembkowski, 13-03-2018, 19:39

W Olsztynie ten mecz zyskał status "Święta Piłki Ręcznej". Na halę Urania przyjechał w końcu zespół mistrza Polski czy też triumfator elitarnej EHF Champions League w 2016 roku - PGE VIVE Kielce. Mecz cieszył się w stolicy województwa Warmińsko-Mazurskiego ogromnym zainteresowaniem. Hala została wypełniona niemal po brzegi.

REKLAMA

W 1/8 Finału Pucharu Polski spotkały się dwa zespoły z różnych światów. Kielc nie trzeba przedstawiać: hegemon polskich boisk, liczący się w Europie. Naszpikowany gwiazdami, w tym dwoma aktualnymi mistrzami Starego Kontynentu.

Warmia to zespół, który kilka lat temu spadł z elity. Od tamtej pory klub boryka się z problemami finansowymi (najgłośniej było w zeszłym sezonie, gdy zawodnicy w ramach protestu rozważali niewychodzenie na boisko). Wielokrotnie spekulowano rozwiązanie klubu lub połączenie go ze Szczypiorniakiem Olsztyn. Raz było blisko, żeby do elity wrócić, jednak Warmia przegrała wówczas baraże z Pogonią Szczecin.

Do Olsztyna nie przyjechali Krzysztof Lijewski, Michał Jurecki i Uros Zorman. Po stronie Warmii z gry ze względu na kontuzje wykluczeni byli: Piotr Dzido, Łukasz Kozakiewicz i Mateusz Gawryś, którzy jednak usiedli z kolegami na ławce.

W ataku zaczęli gospodarze. Paweł Deptuła obił słupek, a kontrę skończył Mariusz Jurkiewicz. Później podwyższyć mógł Dean Bombac, ale obronił jego rzut Kacper Kłodziński. Następnie rzut karny zmarnował obijając poprzeczkę bramki Jakuba Pikury Karol Bielecki. Z karnego wyrównał z kolei Marcin Malewski. W 6. minucie gospodarze rozegrali nawet wrzutkę, z której trafił Malewski, jednak chwilę później po szybkim środku podwyższył Alex Dujshebaev (2:4). 20-letni Wojciech Golks w swoim stylu rzutem z biodra zaskoczył obronę mistrza kraju. Później nie wpuścił na 6. metr Dujshebaeva, w końcu swój wyskok wykorzystał Bielecki. W 11. minucie Warmii nawet udało się powstrzymać kontratak VIVE. Minutę później się to jednak nie udało i bramkę zdobył Mateusz Kus (3:8). Po szesnastu minutach i bramce Jurkiewicza (4:11) Daniel Żółtak poprosił o czas. Niewiele to pomogło, bo po kilku minutach po bramce Janca różnica wyniosła już 10 bramek (4:14). Piątą bramkę zdobył dopiero chwilę później Szymon Hegier. Warmia była waleczna, w 25. minucie nawet dobrą obroną wymogła odgwiazdanie gry pasywnej, ale kontratak fatalnym rzutem skończył Karol Królik. Prawdą jest również, że gospodarze niesamowicie często naruszali linię pola bramkowego Miłosza Wałacha. Można też powiedzieć, że równie często, jak trafiali do bramki kieleckiej drużyny, obijali aluminum. Cieniem samego siebie był też tego dnia Paweł Deptuła. Wynik pierwszej połowy zamknął Julen Aguinagalde (6:21).

Od początku drugiej połowy Warmia stawia trochę większy opór. Odblokował się wreszcie Deptuła, przypomniał o sobie także Golks. W pięć minut olsztynianie zdobyli połowę bramek, w porównaniu do całej pierwszej połowy. W obronie Golks również grał bez kompleksów, dwukrotnie (w tym raz bardzo niefortunnie) zatrzymał Alexa Dujshebaeva. Karol Bielecki ostęplował w 37. minucie z sześciu metrów poprzeczkę. Piłka odbiła się od ziemi, a sędziowie stwierdzili, że w bramce Jakuba Pikury (9:27). W 39. minucie po rzucie z dziewiątego metra Alexa Dujshebaeva piłka wpadła między nogami Jakuba Pikury do bramki, co dało VIVE już 20 bramek przewagi (9:29). Później Warmia zdołała zdobyć 5 bramek z rzędu, nie tracąc zadnej (14:29)! Ofensywną niemoc kielczan przerwał Mateusz Jachlewski. W 46. minucie delegat spotkania, pan Marek Żabczyński z Gdańska przerwał spotkanie. Wykluczeniem za wejście na boisko w trakcie trwającej już kary został ponownie ukarany Daniel Żółtak, grający trener Warmii. Spotkanie kontynuowano. A w nim bardzo dobrze czuł się Wojciech Golks, który w poprzednim sezonie biegał jeszcze po II-ligowych parkietach w barwach Szczypiorniaka Olsztyn. W ogóle cały zespół Warmii wyglądał dużo lepiej, niż przed przerwą. 6 minut przed końcem na tablicy widniał wynik 20:35 (co za tym idzie - remis od 30. minuty meczu!). Minutę przed końcem Darko Djukić zdobył 40. bramkę dla VIVE (22:40). Mecz zakończył się wygraną VIVE nad Warmią 41:22. Trzeba jednak oddać Warmiakom, zwłaszcza w drugiej połowie, że stawili czoła faworytom i pokazali pazur.

Kielczanie teraz udadzą się w podróż powrotną do Kielc i już w środę zagrają w ćwierćfinale Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin. Mistrzowie Polski będą więc mieć ledwie kilkanaście godzin na odpoczynek.

Warmia Energa Olsztyn - PGE VIVE Kielce 22:41 (6:21)

Warmia Energa: Kłodziński, Pikura - Golks 7, Malewski 5, Deptuła 3, Dzieniszewski 3, Hegier 1, Sikorski 1, Żółtak 1, Królik, Pasymowski.  

PGE VIVE: Wałach - Bielecki 8, Dujshebaev 5, Djukić 5, Kus 4, Janc 4, Jachlewski 4, Aguinagalde 3, Strlek 3, Bombac 3, Jurkiewicz 2.

REKLAMA

handballnews.pl

Dodaj komentarz