REKLAMA

Przybecki: Nie zasługiwaliśmy na porażkę pięcioma, sześcioma bramkami. Po przerwie kary wybiły nas z rytmu

Autor: Wojciech Staniec, 11-03-2018, 15:16

Nie udało się Orlen Wiśle wygrać wyjazdowego spotkania z PGE VIVE. Kielczanie ograli "Nafciarzy" 36:30. Po tym spotkaniu trener płocczan, Piotr Przybecki nie był zadowolony z wyniku. 

- W drugiej połowie nie zasługiwaliśmy na porażkę pięcioma - sześcioma bramkami. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra, ale po przerwie te kary wybiły nas z rytmu. Po drugiej stronie ich nie było, więc już nawet nie chodzi o to, czy te kary były słuszne, czy nie. Musimy zachować koncentrację, kiedy są kontrowersyjne sytuacje lub nam nie idzie - uważa trener "Nafciarzy".

REKLAMA

 - W drugiej połowie zgubiła nas skuteczność, bo sporo obron miał Sławek Szmal - kontynuował trener Orlen Wisły. -  To były dobre, wypracowane akcje, ale Sławek je jednak wyjął. To w połączeniu z karami sprawiło, że Kielce wygrały, ale gratuluję im, bo były lepsze - dodał. 

W 27. minucie czerwoną kartką ukarany został Valentin Ghionea, który w jednej z akcji trafił w twarz Michała Jureckiego. Później na prawym skrzydle musiał grać Michał Daszek, który ostatnio długo leczył kontuzję. - To jest normalne, bo Michał trenował tylko przez dwa ostatnie dni. Nie wiem, czy to było kluczowe w tym spotkaniu, ale na pewno też nie pomogło - wyjaśnił Przybecki.

W tym spotkaniu nie najlepiej wygrali golkiperzy Orlen Wisły. - No tak, bramka po drugiej stronie była lepsza, ale my mogliśmy zagrać bardziej agresywnie. W chwili, gdy Michał Jurecki zabiega z lewego rozegrania i jest na szóstym metrze to jest to trudne do obrony. Dlatego to też było połączone z grą w obronie, ona nie była tyle pasywna, bo często się spóźnialiśmy - przyznał szkoleniowiec płockiego klubu.

REKLAMA

handballnews.pl

Dodaj komentarz