REKLAMA

Pasjonujące starcie w Kielcach! "Święta Wojna" dla PGE VIVE!

Autor: Ewa Basak, 11-03-2018, 14:32

To było fantastyczne sportowe widowisko. Po pierwszej połowie mistrzowie Polski przegrywali różnicą jednego trafienia. Końcówka spotkania jednak należała do kielczan, którzy wygrali 36:30.

W niedzielę czekała nas prawdziwa handballowa uczta, czyli pojedynek dwóch najlepszych drużyn w Polsce. Każde spotkanie pomiędzy tymi zespołami jest widowiskowe i bardzo zacięte. W pierwszej Świętej Wojnie" tym sezonie "żółto-biało-niebiescy" wygrali 31:30. W składzie PGE VIVE brakowało Bartłomieja Bisa, Filipa Ivicia, Marko Mmicia. Zaś płocczanie przyjechali bez Mateusza Piechowskiego i Aleksandra Olkowskiego. 

REKLAMA

Wynik "Świętej Wojny" otworzył Karol Bielecki  z rzutu karnego. Obie drużyny od samego początku grały agresywnie w obronie. Defensywa kielczan sprawiała jednak coraz większe problemy płocczanom, ale PGE VIVE również popełniało błędy. Dobre obrony notowali bramkarze po obu stronach parkietu Adam Borbely i Sławomir Szmal. 

Po kolejnej interwencji Sławomira Szmala Dean Bombac po efektownej bramce wyprowadził PGE VIVE na dwa oczka przewagi (7:5). Podopieczni Piotra Przybeckiego ponownie popełnili błąd, a kielczanie szli za ciosem i budowali swoje prowadzenie. Orlen Wisła w 13. minucie grała w podwójnej przewadze, co wykorzystali zawodnicy. Po chwili w Hali Legionów znów mieliśmy remis, a wyrównujące oczko dla gości zdobył Valentin Ghionea. Na wynik 11:11 w 18. minucie o czas poprosił Piotr Przybecki. 

W 20. minucie Jose de Toledo wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Od tej pory straty musieli odrabiać kielczanie. Na podwyższenie różnicy bramkowej rywalom nie pozwolił Sławomir Szmal. W 24. minucie Orlen Wisła po kontrataku wygrywała już 17:13, co było najwyższym prowadzeniem w meczu. Płocczanie grali bardzo agresywnie w obronie, a w 27. minucie czerwoną kartę za faul na Michale Jurecki został ukarany Valentin Ghionea. Fantastycznie w ostatnich minutach pierwszej połowy bronił Sławomir Szmal. Piętnaście sekund przed zakończeniem pierwszej części meczu o chwile przerwy poprosił Tałant Dujszebajew. Ostatecznie kielczanie schodzili do szatni ze stratą jednego bramki. 

Po zmianie stron płocczanie rozpoczęli od nieudanego ataku, a Dean Bombac doprowadził do remisu. Po kolejnym rzucie karnym Karol Bielecki dał prowadzenie PGE VIVE (19:18). Problemy z przeprowadzeniem akcji mieli goście, na co już w 33. minucie zareagował Piotr Przybecki. Gra odbywała się na za zasadzie "cios za cios". 

W 39. minucie po szybkim kontrataku PGE VIVE miało o dwa oczka więcej. W drugiej połowie "Nafciarze" nie mogli przebić się przez obronę mistrzów Polski. Kapitalnie dalej między słupkami spisywał się Sławomir Szmal. W 47. minucie PGE VIVE wygrywało 28:24, a wynik odskakiwał Orlen Wiśle. W 53. minucie Igor Żabić otrzymał trzecią dwuminutową karę, co oznaczało, że musiał opuścić boisko. Płocczanie nie byli już w stanie dogonić rywali i musieli uznać wyższość PGE VIVE. "Żółto-biało-niebiescy" nadal są niepokonani w PGNiG Superlidze. 

PGE VIVE KielceOrlen Wisła Płock 36:30 (17:18)

PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach -  Jurecki 3, Dujshebaev 6, Kus, Aguinagalde 3, Bielecki 8, Jachlewski 2, Strlek 2, Janc 1, Lijewski 2, Jurkiewicz, Zorman 2, Bombac 5, Djukić 1

Orlen Wisła Płock: Wichary, Borbely, Morawski - Daszek 1, Duarte 4, Krajewski 5, Racotea 2, Obradović, Ghionea 3, M. Gębala, Żabić 4, Mihić 2, de Toledo 5, T. Gębala 3, Tarabochia 1

REKLAMA

handballnews.pl

Dodaj komentarz