REKLAMA

Ruszają trzynaste Mistrzostwa Europy! Zapowiedź 1. dnia Euro

Autor: Mariusz Krawiec, 12-01-2018, 08:21

Pierwszego dnia ME na parkiet wybiegną reprezentacje z grup A i B. O 18:15 rozpoczną się dwa spotkania. Szwecja podejmie Islandię, natomiast Białoruś Austrię. Wieczorem czeka nas pojedynek gospodarzy i jednych z faworytów do końcowego triumfu, Chorwatów, którzy w arcyciekawym spotkaniu zagrają z Serbami. Równolegle aktualni mistrzowie podejmą wicemistrzów świata.

REKLAMA

Rywalizację w grupie A zainaugurują ekipy Szwecji i Islandii. Ostatnie występy reprezentacji Trzech Koron na imprezach rangi mistrzowskiej nie były zbyt udane. Przełom  nastąpił  po zmianie szkoleniowca. Kristjan Andersson dał szansę młodemu pokoleniu szwedzkich zawodników. Lukas Nilsson, czy Jerry Tollbring dopiero raczkują w wielkiej piłce ręcznej, jednak m. in. ich dobra postawa zaowocowała ćwierćfinałem na MŚ we Francji. Doświadczenie będzie jednak po stronie zawodników z dalekiej północy, wśród których jest czterech graczy pamiętających srebro IO z Pekinu. Rutynowani Gudjon Valur Sigurdsson, Bjorgvin Pall Gustavsson, czy Arnor Atlason, wsparci geniuszem Arona Palmarssona, mogą przysporzyć Szwedom nie lada kłopot. Kto okaże się lepszy w pojedynku o punkty, które mogą mieć niebagatelne znaczenie w kontekście wyjścia z grupy?  

Szwecja – Islandia, piątek, 18:15 

Białorusini regularnie grywają na wielkich turniejach w ostatnich latach. Austriacy wracają na mistrzostwa Starego Kontynentu po czterech latach. Podopieczni Szewcowa awansowali na chorwackie parkiety, wygrywając grupę eliminację, m. in. z Serbią i Polską. Pałeczkę po legendarnym Sergieju Rutence przejęli młodsi zawodnicy. Kluczem do sukcesu Austriaków może być zatrzymanie przebojowego Artsioma Karalka, z którym współpraca w ostatnim czasie została dopracowana niemal do perfekcji. Ciężar rozgrywania akcji spadnie zaś na najbardziej doświadczonego w obecnej kadrze Białorusi, Borisa Puchowskiego. Mimo, że gracze prowadzeni przez Petrakura Jóhannessona są kopciuszkiem w tej stawce, na pewno nie złożą broni. Nykola Bilyk, czy Robert Weber na co dzień mają styczność z meczami o wielką stawką,  i w trudnych chwilach mogą poderwać swoją kadrę do walki.  Spotkanie to prawdopodobnie rozstrzygnie o wyjściu z grupy B. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby reprezentacje tych krajów były w stanie urwać punkty zdecydowanie wyżej notowanym rywalom. Kto więc zgarnie cenne dwa punkty i zbliży się znacząco do awansu do drugiej fazy grupowej?  Sprawa wyniku wydaje się otwarta.  

Białoruś – Austria, piątek, 18:15 

Wieczorem w Spaladium Arena czeka nas prawdziwa wojna. Gospodarze turnieju przy wsparciu fanatycznej publiki postarają się wykonać pierwszy krok w drodze po mistrzostwo Starego Kontynentu. Pomóc w te misji ma legenda chorwackiej piłki ręcznej, Lino Cervar. Za cel postawił sobie powtórzenie sukcesów z 2003 i 2004 roku, kiedy to wywalczył ze swoimi rodakami złote medale mistrzostw świata oraz IO. Plany te spróbują pokrzyżować Serbowie. W ich szeregach ponownie obejrzymy gwiazdę THW Kiel, Marko Vujina, który dał się namówić i znów założy koszulkę reprezentacyjną. Mocnym punktem ekipy Jovicy Cvetkovica będzie z pewnością świeżo upieczony grać Veszprem, Petar Nenadić. Siłą gospodarzy będzie z pewnością druga linia na czele z powracającym do pełni formy Domogojem Duvnjakiem oraz mającym za sobą genialny rok, Luką Cindriciem. Na wielkim turnieju we własnej ojczyźnie nie mogło zabraknąć Igora Voriego który po dłuższej przerwie wraca do kadry. Na parkiecie w Splicie nie będzie miejsca na kulturalną wymianę uprzejmości. Kto wyjdzie zwycięsko z bałkańskiej rywalizacji?  

Chorwacja – Serbia, piątek, 20:30

Ostatnimi czasy reprezentacje Francji i Norwegii miały okazję mierzyć się nadzwyczaj często. Wszystko zaczęło się od meczu w drugiej fazie grupowej podczas mistrzostw Europy w Polsce, gdzie niespodziewanie triumfowali Norwegowie. Kolejne dwie potyczki miały miejsce w MŚ we Francji. Również w walce o obecne ME te reprezentacje mierzyły się ze sobą. Szósta i siódma potyczka odbyła się w ramach turnieju Golden League. Co ciekawe, ostatnie z tych spotkań miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Francuzi triumfowali 32:27, i to  właśnie oni będą faworytem inauguracji ME. Mimo zawieszenia butów na kołku przez Omeyera oraz Narcisse’a, Trójkolorowi mogą pochwalić się iście gwiazdorską obsadą na każdej pozycji. Nikola Karabatić i spółka celują w kolejne złoto mistrzostw Europy. Ostatniego słowa nie powiedzieli jednak Norwegowie. Wicemistrzostwo świata było zapowiedzią włączenia się na dobre do walki o najwyższe cele. Rutynowy Bjarte Myrhol, wschodząca gwiazda Sander Sander, czy bombardierzy na połówkach rozegrania, na czele z Espen Lie Hansenem i Kentem Robinem Tonesem. Z pewnością czeka nas pasjonujący pojedynek, w którym emocji nie zabraknie.  

Francja – Norwegia, piątek, 20:30  

REKLAMA

REKLAMA

Dodaj komentarz